Andrzej poczekał, aż jego żona poszła do pracy, i zadzwonił do swojej kochanki, aby przyszła do niego. Ale ich spotkanie się nie udało.

O godzinie ósmej wieczorem Anna powiedziała mężowi, że jutro pracuje na pierwszej zmianie.

– Jak na pierwszej? – w głosie Andrzeja słychać było niepokój. – Przecież mówiłaś, że przez cały tydzień będziesz na drugiej.

– Tak wyszło – odpowiedziała Anna. – Zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy. Coś się jej tam stało. Prosiła, żebyśmy zamienili się zmianami. Więc jutro rano idę do pracy.

“W takim razie trzeba powiedzieć Marii,” pomyślał Andrzej, “że wszystko zostaje przeniesione na rano.”

– A ja, chyba w ogóle jutro do pracy nie pójdę – powiedział Andrzej słabym głosem.

– Co się stało?

– No… Źle się czuję. Chcę odpocząć.

– Oczywiście – zgodziła się Anna. – Nie idź. Odpocznij. Zdrowie jest najważniejsze.

Korzystając z okazji, Andrzej wysłał Marii wiadomość: “Jutro rano spotykamy się u mnie, żona będzie w pracy. Szczegóły później.”

Wkrótce dostał odpowiedź od Marii, że wszystko rozumie i czeka na szczegóły.

Po dwudziestu minutach Anna poinformowała, że jednak pójdzie do pracy na drugą zmianę.

– Jak?! – wykrzyknął Andrzej. – Przecież mówiłaś, że rano idziesz?!

– Z pracy dzwoniła koleżanka – wyjaśniła Anna – powiedziała, że rozwiązała swoje problemy. Więc jutro pójdę wieczorem, tak jak planowałam.

“A nіеch cię, – pomyślał Andrzej. – Znowu trzeba powiedzieć Marii. Że wszystko zostaje przeniesione na wieczór.”

Andrzej ponownie wysłał Marii wiadomość: “Jutro spotykamy się u mnie, ale nie rano, tylko wieczorem. Jak początkowo planowaliśmy. Bo wieczorem żona pracuje. Szczegóły poślę później.”

Maria odpowiedziała, że wszystko rozumie, gotowa jest wieczorem i czeka na szczegóły.

Wkrótce potem Anna poinformowała, że szef zadzwonił i poprosił ją, żeby dzisiaj wieczorem wyszła do pracy.

– Więc niedługo pójdę do pracy, a rano wrócę – powiedziała Anna. – I cały dzień będę z tobą.

– Bardzo się cieszę – powiedział Andrzej. – A o której idziesz?

– O dziesiątej wieczorem – odpowiedziała Anna.

Wtedy Andrzej powiadomił Marię, żeby przyszła dzisiaj w nocy.

“Podejdź do budynku przed dziesiątą wieczorem. Nie później! Poczekaj, aż Anna wyjdzie z klatki schodowej. Upewnij się, że wszedła do metra i wracaj. ”

Maria odpowiedziała, że wszystko zrozumiała i postąpi, jak trzeba.

Do odejścia żony zostało jeszcze trochę czasu. I Andrzej prosił wyższe siły, żeby Anna znowu nie wprowadziła żadnych zmian do jego planów. Wyższe siły wysłuchały Andrzeja, a w jego planach nie było żadnych nowości.

O dziesiątej wieczorem Maria poinformowała, że już stoi niedaleko klatki schodowej. Andrzej wysłał jej wiadomość.

“Bądź ostrożna,” napisał, “o Boże, żeby cię nie zauważyła.”

Maria odpowiedziała, że będzie bardzo ostrożna, bo bardzo kocha Andrzeja i nie chce mu sprawiać kłopotów.

— Kocham cię, moja Maria, — szepnął Andrzej, czytając wiadomość od Marii, pocałował ekran telefonu i schował go pod poduszkę.

O dziesiątej wieczorem Anna wyszła z mieszkania.

– Idę, – powiedziała Anna. – Nie odprowadzaj mnie. Leż. Sama zamknę.
Andrzej uśmiechnął się i wysłał Marii wiadomość: „Anna wychodzi”.

Natychmiast dostał odpowiedź od Marii: „Widzę ją. Idę za nią do metra. Na wszelki wypadek, odprowadzam ją do pracy. Chcę się upewnić, że wszystko jest w porządku”.

Andrzeja ucieszyła ostrożność Marii.

„Dobrze, – odpowiedział. – Zrób to. A kiedy się upewnisz, weź taksówkę i od razu jedź do mnie”.

Po pewnym czasie Maria zadzwoniła do Andrzeja i poinformowała, że żona poszła do pracy.

Za dwadzieścia minut Maria zadzwoniła do mieszkania Andrzeja. I okazało się, że nie mógł otworzyć jej drzwi, ponieważ Anna przypadkowo zabrała ze sobą klucze do mieszkania i klucze męża.

— Jak to możliwe? – krzyczała Maria. – Nie, tego nie zniosę.

— Okoliczności się tak ułożyły. Są wyższe niż my. Przenieśmy to na inny raz. – zaniepokojony szepnął za drzwiami Andrzej.

Nie chcę innego razu! – krzyczała Maria. – Chcę teraz. I otworzę te drzwi!

Maria wyciągnęła klucze do swojego mieszkania z torebki. I zaczęła próbować nimi otworzyć drzwi.

W międzyczasie sąsiadka z sąsiedniego mieszkania obserwowała ją przez wizjer. Słyszała słabo, ale to, co widziała, wydało jej się podejrzane. Sąsiadka zadzwoniła do Anny.

— Anna, — powiedziała sąsiadka, — ktoś próbuje dostać się do twojego mieszkania. Nie widzę twarzy, bo ma kaptur.

Anna bardzo się przestraszyła. Pomyślała, że to przestępca próbuje dostać się do mieszkania, a mąż, który źle się czuje, śpi i nic nie słyszy. Anna poprosiła sąsiadkę, aby zadzwoniła po policję. Sąsiadka to zrobiła.

W międzyczasie Maria zrozumiała, że sama nie otworzy drzwi, i zadzwoniła do swojego znajomego, który specjalizował się w takich sprawach. Maria powiedziała mu, że sprawa jest legalna, bo właściciel mieszkania jest poinformowany. Obiecała mu dobrą nagrodę. Specjalista się zgodził. I w tym samym momencie, kiedy specjalista miał zacząć pracę, podjechała policja.

Gdyby Maria była sama, wszystko zakończyłoby się pomyślnie. Maria pokazałaby dokumenty i tyle. Ale rzecz w tym, że ten specjalista był poszukiwany.

Oto dlaczego Maria i jej znajomy specjalista zostali oboje zatrzymani do wyjaśnienia wszystkich okoliczności.

Anny i Andrzeja także następnego dnia wezwano do komisariatu, aby złożyć zeznania.

W rezultacie wszystko zakończyło się tym, że Anna poznała prawdę. Była bardzo zdenerwowana. Tego samego dnia wyrzuciła Andrzeja z domu i złożyła pozew o rozwód.

Jeśli chodzi o specjalistę, to jest on obecnie w areszcie oczekującym na rozprawę z wielu swoich spraw. Maria, jako potencjalna wspólniczka, również czeka na sąd.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->