Zdecydowaliśmy się pojechać do starych przyjaciół męża pociągiem. Mój mąż zwykł często znikać wieczorami, więc postanowiłam sprawdzić nagrania z kamer, żeby zobaczyć, gdzie był i z kim.

Mój mąż kiedyś pracował w hucie. Spędził tam około ośmiu lat. To właśnie tam się poznaliśmy dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Teraz mój mąż postanowił pojechać tam na kilka dni, żeby spotkać się ze starymi przyjaciółmi. Mieliśmy spędzić 3 dni w podróży, ale się do tego przygotowaliśmy. Zarezerwowaliśmy sobie miejsca w przedziale. Jak tylko usiedliśmy, ja trochę zasnęłam, ponieważ pracowałam cały dzień i byłam bardzo zmęczona. Tymczasem mój mąż spędzał czas w restauracji. To mnie zaciekawiło. Kiedy wstałam, było już ciemno. Zadzwoniłam do niego, ale odpowiedział dopiero po drugim telefonie.

Wesołym tonem powiedział, że spotkał się z byłym kolegą i zasiedli razem w restauracji pociągu. Znowu zasnęłam i obudziłam się o 3:00. Przebudziłam się z powodu zimna w przedziale. Strasznie się zdenerwowałam, gdy zauważyłam, że męża znów nie ma. Postanowiłam zapytać konduktora, gdzie znajduje się ta nieszczęsna restauracja. Powiedział mi, że znajduje się pięć wagonów dalej, a ja właśnie się obudziłam i, wiecie, nie miałam ochoty iść tak daleko, żeby zobaczyć męża.

Wyszłam z naszego przedziału i zadzwoniłam do męża. Wyszedł z innego przedziału, dwa wagony od nas. Od razu zaczęłam rzucać mu pytaniami, dlaczego nie jest ze mną i z kim był tak długo. Nie odpowiedział nic, przeszedł obok mnie i położył się na swoim miejscu. Następnego dnia mąż nie rozmawiał ze mną na ten temat, a wieczorem znowu zniknął. Nie chciałam chodzić i szukać swojego męża wszędzie.

Znowu podeszłam do konduktora.

– Proszę powiedzieć, czy w pociągu są kamery?” – zapytałam.

– Tak, ale do nich nie mają dostępu bez pisemnego wniosku – odpowiedział.

Wykonałam wszystkie formalności, jak należy, i poszliśmy z konduktorem obejrzeć nagrania z kamer. Patrzę, i widzę, jak mój mąż siedzi z jakąś dziewczyną, obejmują się i całują. Nie mogłam się powstrzymać. Szybko poszłam do tego przedziału i zaczęłam pukać. Oczywiście nikt mi nie otworzył. Po kilkunastu minutach otworzyli.

Urządziłam takie zamieszanie, że nawet kierownik pociągu podszedł do nas, bo reszta pracowników nie wiedziała, jak nas uciszyć. Wysadzili nas na wcześniejszej stacji. Mąż uciekł w nieznanym kierunku z tą młodą dziewczyną, a ja wróciłam do domu, żeby wyrzucić rzeczy męża. Nawet nie chciałam z nim nic wyjaśniać. Tak skończył się nasz wyjazd do rodzinnych stron męża.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->