Mam już dość ciągłych manipulacji mojej teściowej! Przez nią cierpi moja rodzina.

Matka mojego męża, Łukasza, nie daje nam spokojnie żyć, ciągle wydzwania i czegoś żąda. Wydaje jej się, że wszyscy są jej coś winni i myśli, że przejedzie na naszych plecach do końca życia. A ja mam już dość! Póki żył jej mąż, wysysała z niego wszystkie soki, a on posłusznie oddawał jej najpierw pensję, a potem emeryturę. Teściowa nigdy nie pracowała, zawsze znalazła kogoś, kto sfinansował jej zachcianki. Ostatnio wymyśliła sobie, że musi koniecznie pojechać do sanatorium, ale nie miała skierowania, bo najwidoczniej była zdrowa jak ryba. Pozazdrościła swojej sąsiadce, która w zeszłym miesiącu była w Ciechocinku i bardzo sobie chwaliła pobyt, szczególnie czas wolny… Ja tam nie wnikam jakie zabiegi jej się marzą, ale sprawa niestety dotyczy mojej rodziny.

Moja teściowa ma świetną taktykę, na którą wciąż daję się złapać, choć później żałuję, ale nie chciałabym później żałować, że nie pomogłam, gdyby akurat tym razem nie udawała. Mama Łukasza nigdy nie prosiła, ona zawsze stawiała warunki i wymagania, wiecznie musiało być tak, jak ona to sobie wymyśliła, nie był mowy o żadnym sprzeciwie. Wówczas zaczynała manipulować nami, udawać choroby i narzekać na swoje nieszczęście. Ta kobieta nigdy nie ma dość! Łukasz oddaje jej dużą część swojej wypłaty, bo inaczej nie miałaby z czego żyć. Dobrze, że ma jeszcze jednego syna, który również się dokłada, bo poszlibyśmy z torbami.

Niedawno matka zadzwoniła do Łukasza i lamentowała jak to ją strasznie boli biodro, wymyślała, że ma jakieś rwy kulszowe czy inne podagry. Ona już miała tyle tych chorób, że nie pamiętam co mu dokładnie powiedziała tym razem. On oczywiście, jak zawsze, przejęty – pojechał do niej od razu po pracy i zastał ją wesołą jak skowronek. Nigdy nie zamykała drzwi, więc wszedł jak do siebie i zobaczył, że matka tańczy do reklamy w telewizorze. Kiedy zobaczyła syna, od razu zaczęła kuleć i skarżyć się na bolące biodro. Opowiadała mu jakie cudowne terapie mają w Ciechocinku i domagała się wykupu miejsca na najbliższym turnusie. Potem, niemal płacząc, mówiła, że jej sąsiadka dopiero stamtąd wróciła i ona nie może być gorsza…

Łukasz tłumaczył mamie, że mamy kredyt na głowie, po wakacjach Maja, nasza córka, miała iść do pierwszej klasy i potrzebowaliśmy sporo pieniędzy na wyprawkę, do tego przypomniał jej, że oddaje jej co miesiąc ponad tysiąc złotych na życie. Wspomniał też, że niedawno naprawialiśmy auto i totalnie spłukaliśmy się z oszczędności. 

I co zrobiła wtedy moja teściowa? Złapała się za serce, osunęła się na kanapę i podobno straciła przytomność. Mąż zadzwonił na pogotowie, bo przestraszył się nagłym pogorszeniem stanu zdrowia swojej matki. W szpitalu przeprowadzono serię badań, by ustalić przyczynę takiego stanu rzeczy, ale nic niepokojącego nie wyszło. Lekarz kazał teściowej odpoczywać, ale na wszelki wypadek na kilka dni zatrzymali ją w szpitalu.

Jestem nauczycielką i w tym czasie miałam chwilę wolnego, więc teściowa nie omieszkała tego wykorzystać. Jedzenie w szpitalu niespecjalnie jej podeszło, więc wydzwaniała do mnie i skarżyła się, że szpitalne posiłki jej szkodzą. A ja musiałam codziennie po trzy razy biegać tam i przynosić jej domowe dania, nieraz zostałam zbesztana, że zupa była zbyt chłodna, a owoce mało soczyste… 

Oczywiście nie było dnia, żeby nie skarżyła się, że to bezduszny syn doprowadził ją do takiego stanu. Łukasz miał ogromne wyrzuty sumienia i wykupił mamie pobyt w sanatorium, załatwił nawet skierowanie od lekarza, byle mama przestała oskarżać go publicznie o złe traktowanie.

Jestem wściekła, ledwo wiążemy koniec z końcem, a ona wymyśla jakieś sanatoria! Nie pamiętam kiedy ostatnio zabraliśmy Maję na wakacje, bo nas nie stać, a teściowa wciąż wyciąga z nas kolejne pieniądze. Od lat odmawiamy sobie przyjemności, bo ona nie potrafi sama o siebie zadbać. Nie wiem co robić, z jednej strony mam ochotę odciąć się od niej i zostawić samej sobie, ale wiem, że mąż nie da rady tego zrobić, bo to w końcu matka.

Gdyby zgodziła się zamieszkać z bratem Łukasza, co wielokrotnie proponował, bo ma duży dom, na pewno byłoby nam lżej, ale ona jest uparta i chce mieszkać sama… Co byście zrobili na naszym miejscu? Jak przestać ulegać tym manipulacjom i postawić teściowej granice?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->