Karolina wyszła za mąż wbrew swojej woli. Przed ślubem matka i siostra Pawła chciały pokazać Karolinie, gdzie jej miejsce, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Karolina nie wyszła za mąż z miłości. Nie chciała tego zrobić, ale nie miała wyboru… Była w ciąży z facetem, z którym spotykała się od 4 lat. Została zmuszona do wyjścia za niego, aby jej dziecko nie wychowywało się bez ojca. Choć Paweł był starszy od niej, to w rzeczywistości był maminsynkiem i głupcem. Nie uciekał jednak od odpowiedzialności. Powiedział, że poślubi Karolinę i wychowa ich dziecko.

Para rozpoczęła przygotowania do ślubu. Karolina chciała tylko wziąć ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego, ale jej krewni byli temu przeciwni. Pomyślała: „Po co wydawać ogromne sumy na praktycznie obcych ludzi, jeśli za te pieniądze można kupić wszystko, czego potrzebuje moje dziecko?”.

Może i miała rację, ale nie dla przyszłej teściowej. Wraz z córką teściowa wybrała restaurację, wystrój sali, menu, sukienkę dla Karoliny, a nawet sporządziła listę gości. Kiedy zaprosiły przyszłą synową do przymierzenia sukni, Karolina odmówiła, czym zasłużyła na ostrą krytykę ze strony teściowej i jej córki. Wiedziała, że gust jej przyszłych teściów jest daleki od dobrego. Poza tym miała już wystarczająco dużo na głowie: studia, praca, przygotowania do porodu…

W Urzędzie Stanu Cywilnego Karolina pojawiła się w prostej, ale pięknej, białej sukience. I tak zaczęły się jej przygody. Jeszcze przed ceremonią Karolina powiedziała Pawłowi, że nie zamierza zmieniać nazwiska. Matka Pawła, gdy się o tym dowiedziała, wpadła w prawdziwy szał. Zrobiła się czerwona na twarzy i wyglądała jak rozwścieczona bestia.

– Dlaczego zostajesz przy swoim nazwisku? Nie! Nie zgadzam się!

Karolina postanowiła oszczędzić sobie nerwów, po prostu się uśmiechnęła i milczała. Jak można się domyślić, małżeństwo nie trwało długo: tylko dwa lata. To były bardzo długie dwa lata dla Karoliny.

Od pierwszego dnia Paweł był nie do zniesienia. Siedział przed komputerem, nigdy nie kiwnął palcem, by zaspokoić potrzeby rodziny, i trudno było go nazwać ojcem. Karolina cierpiała przez dwa lata, aż pewnego dnia spakowała swoje rzeczy, zabrała dziecko i wyprowadziła się. Jej teściowa świętowała to wydarzenie przez kilka dni, a Karolina wreszcie poczuła się szczęśliwa. Wszyscy byli zadowoleni.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->