Brat męża wiódł w naszym domu królewski żywot, a kiedy mój mąż postanowił to zakończyć, pojawiła się teściowa i zrobiła prawdziwą scenę.

Wynajmujemy z mężem mieszkanie. Mamy syna, który niedawno skończył trzy lata. Oszczędzamy na własny dom i nie jest nam lekko. My z mężem mieszkamy w mieście, a jego krewni mieszkają na wsi. Jego rodzice mają własne gospodarstwo.

Mój szwagier niedawno skończył edukację i dostał pracę w naszym mieście. Teściowa poprosiła nas, abyśmy przyjęli jej syna do siebie, dopóki nie znajdzie odpowiedniego miejsca do zamieszkania. Brat mojego męża mieszkał u nas przez pół roku. Przez ten czas nie umył po sobie kubka choć raz. Nigdy nie kupował jedzenia.

Przez cały dzień ciężko pracowałam: najpierw w pracy, po południu w domu. Musiałam prać, sprzątać i gotować. Z drugiej strony brat męża nigdy nie podziękował mi nawet za zupę. Mam wrażenie, że nie pozwoliliśmy mu zostać z nami, ale on pozwolił nam zostać z nim. Po jakimś czasie poprosiłam męża, aby porozmawiał ze swoim bratem. Zrobił to i poprosił go o jak najszybsze znalezienie mieszkania.

Następnego dnia rano pojawiła się matka męża i zaczęła na mnie krzyczeć, nazywając mnie niewdzięczną, bo postanowiłam wyrzucić jej syna z domu.
Mój mąż nie milczał, ale stanął w mojej obronie. Byliśmy zszokowani, gdy dowiedzieliśmy się, że rodzice mojego męża przez cały czas oszczędzali pieniądze na zakup domu dla młodszego syna. Zażądali, abyśmy oddali im wszystkie nasze oszczędności. Moja teściowa powiedziała, że starszy brat ma obowiązek pomóc młodszemu bratu. Mój mąż się rozgniewał i powiedział:

– Mam syna i żonę, i sami potrzebujemy pieniędzy.

Oczywiście, nie dołożyliśmy żadnych pieniędzy. Po tym rodzice przestali się z nami kontaktować, choć kupili dla syna mieszkanie. Są jednak dobre zmiany w naszym życiu: za tydzień wprowadzimy się do własnego mieszkania, które udało nam się kupić!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->