Mężczyzna zawsze porównywał mnie do swojej matki. Musiałam oddać męża do rodziny swojej teściowej

Moją sytuację można nazwać typową. Wyszłam za mąż w wieku 26 lat, niedługo potem urodziła się nasza córka. Żyliśmy dobrze z mężem. Jednakże wkrótce postanowił, że jestem leniem, że wypoczywam na urlopie macierzyńskim, a potem, że nie zarabiam wystarczająco w pracy, mimo że moje wynagrodzenie było znacznie niższe niż jego, co nie oznacza, że nie pracowałam (pracowałam jako nauczycielka w przedszkolu).

Mówią, że zanim wyjdziesz za mąż, powinnaś przyjrzeć się swojej teściowej. Takie życie będzie na ciebie czekać.

Mój mąż często porównywał mnie z matką. Ona miała ogród na działce, pracowała jako księgowa przez całe życie i wychowała dwójkę dzieci. A co robiłam ja? Pracowałam, dbałam o dom.

Po urodzeniu córki pomagałam teściowej na działce. Zawsze starałam się jak mogłam. Jednak nie przynosiło to rezultatów. W efekcie mąż oświadczył, że jeśli nie chcę pracować i zarabiać, to będzie wydawał tyle samo pieniędzy z naszych zarobków, ile ja zarabiam, a resztę zostawi. Nasze relacje już wcześniej były trudne, ale po tej oświadczenie stały się zupełnie złe.

Wtedy zrozumiałam, że nadszedł czas na zmiany w moim życiu. Zaczęło mi doskwierać słuchanie, jak mąż ciągle porównuje mnie z matką. Postanowiłam więc oddać go z powrotem do niej.

Cały ten proces zajmował mi trzy lata! Zacząłem szukać nowej pracy, póki jeszcze miałam czas. Dopiero po roku udało mi się znaleźć pracę w prywatnym przedszkolu, a to dzięki znajomej. Przez ten czas zdążyłam sporo przetrwać, co jest trudne do opisania.

Rozstaliśmy się, zaczęliśmy wszystko dzielić, rozliczać, było wiele skandali. I wreszcie od roku żyję w spokoju i harmonii. Nie jestem sama, mam córkę. Mam też mamę, a ja czuję się szczęśliwa.

Mam własne mieszkanie z jednym pokojem, pracę. Żyjemy skromnie. Jednak moi krewni nie mogą się uspokoić – nadal próbują mnie z kimś skojarzyć. A niektórzy nazywają mnie rozwódką z dodatkiem, więc muszę być bardziej wyrozumiała, jeśli chcę znaleźć nowego mężczyznę.

Ale nie chcę tego! Chciałoby się powiedzieć: “Samotna kobieta nie chce się poznawać”. Ale nie jestem samotna, mam rodzinę, chociaż nie ma w niej mężczyzn. A on też ma rodzinę, bo obok niego jest jego mama.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->