Moja synowa zażądała ode mnie mojego samochodu, twierdząc, że jestem zbyt stara, żeby go prowadzić. Gdy odmówiłam, ona i mój syn bardzo się na mnie obrażeni

Już od młodości marzyłam o własnym samochodzie. Osiągnęłam wiek, w którym mogłam zdobyć prawo jazdy, ale zawsze brakowało mi na to czasu. Raz skończyłam studia, innym razem urodziłam dzieci i zajmowałam się ich wychowaniem. Mam dwójkę dzieci, syna i córkę.

Możliwość uzyskania upragnionego prawa jazdy pojawiła się dopiero po przejściu na emeryturę. Marzyłam, aby móc wozić swoje wnuki wszędzie samochodem. Dlatego postanowiłam zakupić samochód na kredyt. Byłam bardzo szczęśliwa z tej decyzji, choć poczułam pewne zakłopotanie wobec moich dzieci, ponieważ często potrzebowali dodatkowego wsparcia finansowego.

Oczywiście zawsze starałam się pomagać moim dzieciom. Jednak po wzięciu kredytu na samochód, moja emerytura starczała tylko na spłatę kredytu i na podstawowe życie. Pomoc dzieciom stała się niemożliwa. Ale przecież są już dorosli i sami powinni radzić sobie z życiowymi problemami, w tym finansowymi.

“Po co kupiłaś ten samochód? Jeśli potrzebujesz, to powiedziałabyś mi, a ja bym cię odwiózł tam, gdzie chcesz!” – mój syn Igor powiedział mi z dezaprobatą.

Córka Wika była bardziej wyrozumiała. Samodzielnie prowadziła samochód i jedynie zwróciła mi uwagę, abym była ostrożna na drodze, ze względu na mój wiek. Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ nie uważam się za starą, a moje zdrowie nigdy mnie nie zawiodło. Po co więc wszystkie te oskarżenia? W końcu ja również przeżywałam stres, kiedy moja córka zaczynała jeździć samochodem, ale nigdy nie wyraziłam swojego niezadowolenia.

Jednak dzieci zrozumiały, że samochód to wygoda, która może być przydatna, zwłaszcza w ich przypadku. Byłam odpowiedzialna za podwożenie wnuków do szkoły i zabieranie ich na różne zajęcia. Bardzo lubiłam tę rolę.

W międzyczasie moja synowa, Larisa, która przebywała na urlopie macierzyńskim z trójką dzieci, postanowiła również zdobyć prawo jazdy, aby nie być gorszą ode mnie i Wiktorii. Nawet osobiście zawiozłam ją na kurs nauki jazdy. Wkrótce uzyskała prawo jazdy.

Minął miesiąc, i pewnego wieczoru mój syn Igor przyszedł do mnie i powiedział:

“Larisa teraz chce mieć swój własny samochód. Ja nie jestem w stanie jej go kupić, płacę raty za mieszkanie i samochód. Mama, po co ci ten samochód? Jesteś przecież na emeryturze. Daj swój samochód Larisie!

Byłam oszołomiona i oburzona takim bezczelnością. Z trudem powstrzymałam łzy i powiedziałam:

“Jesteście bezwzględni. Długo wychowałam was i dałam wam dobrą edukację. Przez wiele lat pomagałam wam. Macie swoje rodziny, jesteście dorośli. Teraz nadeszła pora, aby spełnić swoje marzenia. Nie jestem w stanie pomóc Larisie. Jeśli chce samochodu, niech idzie do pracy i kupi go sobie.”

Igor obraził się i odszedł. Minął kolejny miesiąc. Przez ten czas ani Igor, ani Larisa nie zadzwonili do mnie ani razu.

Bardzo tęskniłam za wnukami i synem. Kupiłam im prezenty i odwiedziłam ich. Jednak moja wizyta nie została przyjęta z radością. Synowa nawet się ze mną nie przywitała. Po prostu się ubrała i wyszła do przyjaciółki. Igor usiedział ze mną przez piętnaście minut, a potem poszedł do garażu.

Pospacerowałam z wnukami i wróciłam do domu. Postanowiłam zrobić krok w kierunku pojednania, chociaż nie uważam się za winną. Nikt jednak nie był zainteresowany pojednaniem ze mną. To ich wybór. By nie nudzić się, zapisałam się do chóru, w którym śpiewają moje przyjaciółki od wielu lat. Bardzo mi się tam podoba.

Mam nadzieję, że z czasem moi dzieci zrozumieją mnie.

Jestem człowiekiem. Może jestem starsza, ale to nie oznacza, że nie mam prawa do samochodu. Moje życie nie skończyło się. Dlaczego miałabym żyć tylko dla moich dzieci? Kiedy wreszcie będę żyć dla siebie?

Wydaje mi się, że mam rację. A wy się ze mną zgadzacie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->