Miałam nadzieję, że moje relacje z Różą, żoną mojego młodszego syna, również będą doskonałe. Ale nie wszystko potoczyło się tak, jak planowałam

Kiedy nasz syn się ożenił, nalegaliśmy, żeby on i synowa zamieszkali z nami. Dom mamy duży, dlatego Wojtek i jego świeżo upieczona żona zgodzili się do nas wprowadzić. To jest nasz młodszy syn. Starszy kupił mieszkanie i przeniósł się do innego miasta. Często się widujemy i mamy z nim i jego żoną świetne relacje. Synowa często mnie do nich zaprasza, a ja nigdy nie odmawiam. Możemy godzinami rozmawiać jak przyjaciółki, wspólnie gotować i chodzić na zakupy.

Dlatego miałam nadzieję, że moje relacje z Różą, żoną mojego młodszego syna, również będą takie dobre. Ale nie wszystko potoczyło się tak, jak planowałam. Róża wydawała się zadowolona, ​​że ​​zamieszkają razem z nami, ale nie zamierzała mi w niczym pomagać. Ciągle tylko siedzi w telefonie. Nie chodzi do pracy, bo mój syn ją utrzymuje, a pracować po to, żeby mogli kupić sobie własne mieszkanie, Róża nie zamierza. Całymi dniami nic nie robi. A ja, oprócz tego, że chodzę do biura, to muszę po pracy gotować dla całej rodziny i sprzątać za synową, bo ona absolutnie nie uważa za konieczne, żeby utrzymywać porządek w domu, w którym mieszka.

Potrafi godzinami rozmawiać z koleżankami przez telefon, ale mojemu synowi nawet nie podgrzeje jedzenia, jak ten wróci z pracy. Jakoś mnie to w końcu wkurzyło i kiedy moja synowa rozmawiała ze swoją mamą na głośnomówiącym, powiedziałam teściowej syna, że jej córka jest złą gospodynią, bo nic jej się nie chce robić. W rezultacie obraziła się na mnie nie tylko Róża, ale jeszcze jej matka, bo ośmieliłam się powiedzieć takie rzeczy o jej córce, którą przecież „wychowali na dobrą gospodynię”.

Nawet mój syn nie chce ze mną rozmawiać, a ja nie rozumiem, w czym niby zawiniłam? Czyli jak gotuję dla dwóch rodzin to jest dobrze, ale jak oczekuję jakiejś pomocy, to im to nie pasuje? Syn straszy mnie, że jeśli nie przeproszę, to się wyprowadzą, ale ja nijak nie mogę zrozumieć, za co mam przepraszać. Nie mam zamiaru tego robić, bo przecież powiedziałam tylko prawdę, tak jak jest.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->