„Zerwałam kontakty z synem, by opiekować się jego nieślubną córką. Synowa nic nie wie, żyją w kłamstwie”

„Rafał wyznał mi, że spędził noc z byłą dziewczyną. Teraz miałam zostać babcią… Ale on nie planował nic mówić narzeczonej i dalej przygotowywał się do ślubu. Sumienie nie dawało mi spokoju. Może on nie chciał być ojcem, ale ja chciałam być babcią”.

Rafał nie chciał powiedzieć przez telefon, dlaczego musi nagle mnie odwiedzić. Sądziłam, że może Wiktoria zmieniła zdanie co do kwiatów, a on już wpłacił zaliczkę, albo wymyśliła sobie jakąś dodatkową atrakcję, a on panikował, że nie zdoła jej zarezerwować… Moja przyszła synowa była wielką miłością Rafała i wiedziałam, że zrobiłby wszystko, by ją zadowolić, chociaż często nie było o to łatwo. Kobieta tak piękna, wykształcona, z ustosunkowanej rodziny musiała się cenić. I mój syn świetnie wiedział, ile miał szczęścia, że wybrała go na swojego partnera życiowego.

Ja ją doceniałam i nawet lubiłam, ale osobiście wolałam jego poprzednią dziewczynę. Asia może nie była pięknością, ale emanowała niesamowicie pozytywną energią. Byłam zdruzgotana, kiedy zostawiła mojego syna, ale, prawdę powiedziawszy, w duchu uważałam, że i tak długo z nim wytrzymała. Rafał nie jest złym chłopakiem, ale – jak to się mówi – „długo dojrzewał”. Asia po sześciu latach związku postanowiła dać sobie szansę na nową miłość.

Syn przez dłuższy czas nie mógł sobie zorganizować życia, ale w końcu przedstawił mi Wiktorię. Kocham swojego jedynaka, ale nawet mnie trudno było uwierzyć, że miał aż tyle szczęścia. Wiki ze swoją twarzą modelki i pewnością siebie celebrytki mogła mieć każdego, a jednak zakochała się w Rafale, a potem zgodziła za niego wyjść.

Czekałam na syna bez złych przeczuć

Oczywiście, że był zdenerwowany, miał się przecież za miesiąc żenić.

– No cześć, synek! – zawołałam z kuchni, słysząc, jak wchodzi do przedpokoju. – Jak tam przyszły pan młody? Narzeczona daje w kość?

Nie odpowiedział, więc poszłam do niego, rzucając kolejnym żartem o koszmarnych pannach młodych. Kiedy go zobaczyłam, stanęłam jak wryta.

– Rafał! Co się stało?! Boże drogi…

Wyglądał tak, jakby przed chwilą był świadkiem brutalnej zbrodni – miał szarą twarz, nienaturalnie szeroko otwarte oczy, oddychał płytko i szybko. Zaciągnęłam go do pokoju i niemal popchnęłam na fotel.

– Mów! – zażądałam, czując narastającą panikę. – Coś z Wiktorią? Nic jej nie jest?!

Wolno pokręcił głową, ale oczy nadal miał nieruchome i szeroko otwarte. Zadałam kolejne pytania: czy się pokłócił z narzeczoną, czy ślub nadal aktualny. W końcu podniósł obie dłonie, żeby mnie uciszyć.

– Wiktoria nic nie wie… – wyszeptał. – Przyjechałem prosto do ciebie. Mamo, musisz mi pomóc…

A potem z nieobecnym wyrazem twarzy opowiedział mi o wieczorze sprzed ponad pół roku. Pamiętałam tamten tydzień. Tydzień, na który Wiktoria wyprowadziła się z ich wspólnego mieszkania po karczemnej awanturze. Chodziło o jej rodziców i ich stosunek do ślubu… No cóż, mój syn wiedział doskonale, że nie jest ich wymarzonym kandydatem na zięcia i, zdaje się, nie wytrzymał nerwowo, kiedy przyszła teściowa wpadła w odwiedziny.

Wiktoria stanęła po stronie matki i zagroziła zerwaniem zaręczyn, jeśli narzeczony nie przeprosi mamusi. A właściwie to je zerwała… Wróciła do Rafała dopiero po tym, jak chłopak przyjechał do przyszłej teściowej z kwiatami. Potem syn powiedział mi, że to był najbardziej upokarzający moment jego życia, bo uważał, że racja była po jego stronie, a musiał się ugiąć, by odzyskać dziewczynę.

– Może i ona ma rację – powiedział wtedy w złości. – Może nie pasuję do ich rodziny. I nie wiem, czy chcę być dla własnej żony kimś drugim po rodzicach. Zawsze będę pastuszkiem, który psim swędem ożenił się z królewną… – dodał gorzko.

Ale potem mama Wiktorii przyjęła wymuszone przeprosiny i wróciła do planowania z córką wesela. A Rafał znowu był szczęśliwy z miłością swojego życia.

– Dlaczego pytasz o tamten wieczór? Byłeś wtedy u mnie, wściekałeś się na Wiktorię, ale było, minęło. Wróciliście do siebie i jest chyba dobrze…?
– Tak – wycharczał. – Za miesiąc będzie moją żoną. Nie mogę tego… zniszczyć…

Zmrużyłam oczy, bo widziałam, że coś go zżera od środka. Na szczęście w końcu to z siebie wyrzucił. Wyznał, że tamtego wieczoru, kiedy Wiki odjechała z piskiem opon spod ich klatki, myślał, że to naprawdę koniec. I był wściekły, bo nie uważał się za winnego. Wpadł do mnie, żeby ponarzekać na narzeczoną czy też byłą narzeczoną, jak wtedy o niej myślał.

– Nie wróciłem potem prosto do domu… – powiedział patrząc w dywan. – Zadzwoniłem do Aśki. Byłem rozbity… Chciałem… nie wiem, co ja chciałem…

Ja wiedziałam. Asia go kochała. Bardziej niż on ją

Długo walczyła o to, żeby ich związek przeszedł na wyższy poziom. Chciała mieć pewność, że Rafał był jej tak oddany, jak ona jemu. W końcu zrozumiała, że ta walka ją wyniszcza i że zasługuje na kogoś, dla kogo będzie najważniejsza na świecie. Wystawiła Rafała na próbę, zerwała z nim, a on nie próbował jej odzyskać. Pewnie była zawiedziona i czuła się upokorzona, ale zachowała godność i nigdy więcej do niego nie zadzwoniła. Ale ja byłam pewna, że nigdy nie przestała go kochać.

– I co? – zapytałam tylko. – Spotkałeś się z nią? Żaliłeś się jej na Wiktorię?
– Zostałem u niej na noc – powiedział po prostu i zaniemówiłam. – A dzisiaj ona czekała na mnie po pracy. Jest w ciąży. Mówi, że ze mną.

Mimowolnie uniosłam dłonie do ust

. – Wiki nie może się dowiedzieć… – wyszeptał, patrząc na mnie z takim przerażeniem jak wtedy, kiedy jako chłopiec kopnął za mocno piłkę i wybił szybę w księgarni.

Musiałam wziąć pożyczkę, żeby zapłacić za wstawienie nowego okna.

– Ślub za miesiąc… a to było… – zaczęłam liczyć w pamięci.
– Ma termin w połowie maja – odpowiedział mi głucho. – Sześć tygodni po moim ślubie. Mówi, że oczywiście będę mógł zanegować ojcostwo, ale testy DNA i tak wykażą, że to moje dziecko. Co ja mam zrobić, mamo?

Doradziłabym mu, żeby porozmawiał z Wiktorią, ale wiedziałam, że to byłoby jak podanie liny samobójcy, żeby nią sobie owinął szyję. Wiktoria nie jest kobietą, która zniosłaby takie upokorzenie. Kilka tygodni po ślubie inna kobieta miałaby urodzić jej mężowi dziecko? Kto w ogóle by zaakceptował coś takiego?

– Nie mogę jej powiedzieć… – Rafał pokręcił głową. – Jest szansa, że to jednak nie moje dziecko. Że Aśka była z kimś jeszcze. Wtedy nic by się nie stało.

Nic by się nie stało? Miałam ochotę uderzyć go w twarz! Zdradził narzeczoną! Zrobił dziecko innej kobiecie i to w dodatku takiej, która wciąż miała do niego słabość! Skrzywdził je obie, a teraz miał w planach… właściwie co? Zapytałam go o to.

– No to będę miał córkę… – powiedział tylko cicho. – Aśka już zna płeć. Pokazała mi zdjęcie z usg.

Głośno przeklęłam, co mi się nie zdarza, bo to wszystko było zbyt przytłaczające. Dziecko miało się pojawić w życiu Rafała za kilkanaście tygodni. Liczenie na to, że jednak nie jest jego, było chowaniem głowy w piasek.

– A jeśli to twoja córka, to co zamierzasz? Ukrywać dziecko przed żoną przez następne kilkadziesiąt lat?

Wtedy Rafał spojrzał na mnie takim wzrokiem, że poczułam suchość w ustach. Takiej determinacji w jego oczach nie widziałam nigdy. Zrozumiałam, że… właśnie taki miał zamiar. Ukryć prawdę. Kazał mi przysiąc na pamięć jego ojca, że nigdy nikomu nie powiem o tym, co mi wyznał. Nie chciałam tego robić. Powtarzałam, że to się nie uda, że i tak prawda wyjdzie na jaw. Ale on mnie błagał.

Wiedział, że Wiktoria może odkryć prawdę, ale błagał bym przyrzekła, że nie dowie się tego ode mnie. Kiedy syn wyszedł, zostałam z takim uczuciem, jakby ktoś wziął ogromną łyżkę i wydrążył mnie od środka. Myślałam o Asi, jej zaraźliwym śmiechu i bluzkach, jakie przynosiła mi ze sklepu, w którym pracowała, bo świetnie znała mój gust i rozmiar. O tym, jak patrzyła na mojego durnego syna, kiedy myślała, że nikt nie widzi.

A potem uderzyła mnie myśl, która wcześniej jakoś nie była tak jasna: Będę miała wnuczkę! Do tego momentu to było „dziecko Rafała”, kłopot, tajemnica. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że przecież to będzie żywa dziewczynka podobna do mojego syna, a może i do mnie, i do Janusza. Będzie rosła, uczyła się chodzić, mówić, pójdzie do przedszkola, będzie grać w przedstawieniu na Dzień Babci…

I zrozumiałam, że nie tylko życie Rafała zmieniło się tego dnia. Wciąż miałam numer Asi w telefonie, dzisiaj nie kasuje się kontaktów, kiedy ktoś znika z naszego życia. Wybrałam go, trzęsąc się z emocji.

– Dobry wieczór, pani Ewo – powitał mnie ciepły, znajomy głos. – Rafał pani powiedział, prawda?

Chciałam wiedzieć, czy jest zdrowa, czy dziecko rozwija się prawidłowo, kiedy ma następną wizytę u lekarza.

– W przyszły piątek będę miała znowu badanie usg – powiedziała.

I wtedy, zupełnie tego nie planując, bez zastanowienia zapytałam:

– Gdzie? Mogę przyjść?

Była zdziwiona, ale się zgodziła. Znałam jej sytuację rodzinną. Rodzice byli rozwiedzeni, a Asia niezbyt dobrze dogadywała się z mamą, która faworyzowała jej młodszego brata. Pamiętałam, że podarowała mu mieszkanie i sporo gotówki na rozkręcenie interesu, który zresztą nie wypalił, a Asi nigdy nie wspierała finansowo. Dziewczyna podchodziła do tego z pogodą ducha, powtarzając, że sama sobie w życiu świetnie radzi, ale wiele to mówiło o jej mamie.

Okazało się, że miałam rację – matka Asi skwitowała wieść o jej ciąży stwierdzeniem, że „jak sobie pościeli, tak się wyśpi”, a potem dopytywała, kto jest ojcem i czy zamierza go „złapać”.

– Nie powiedziałaś jej, że to Rafał? – byłam zdziwiona.
– Nie. To było jeszcze na początku ciąży, a chciałam jemu powiedzieć jako pierwszemu. Ale potem długo się zbierałam, no i w sumie tylko on wie. No i pani.

Asia wiedziała, że Rafał się żeni. Nie miałam odwagi zapytać jej, co zamierza, ale sama mi powiedziała.

– Wie pani, Rafał pewnie myśli, że chcę go odbić tej jego Wiktorii, ale to bzdura. Ja przecież już przez sześć lat byłam opcją rezerwową. Zawsze miałam wrażenie, że on ciągle czeka, aż znajdzie kogoś lepszego ode mnie, a jeśli nie, to w sumie nie było mu ze mną aż tak źle, żeby to kończyć. Wiem, idiotka ze mnie… Przepraszam, to przez te hormony…

Zapewniłam ją, że zupełnie nie przeszkadza mi jej płacz i podałam jej chusteczkę. Kiedy lekarka wezwała ją do gabinetu, Asia powiedziała, że chce, bym zobaczyła małą na monitorze. Prawdę mówiąc, zupełnie nie pamiętam swoich badań usg, kiedy byłam w ciąży z Rafałem. Nie dawali też chyba wtedy wydruków, a może gdzieś je pogubiłam. Dlatego w jakimś sensie to było pierwsze takie doświadczenie w moim życiu.

Asia już się uspokoiła i gawędziła z lekarką, która przesuwała po jej brzuchu głowicę maszyny. Za to teraz ja się popłakałam. Na wydruku zdjęcia, które Asia pozwoliła mi zatrzymać, dzidzia ssie palec. Nie mogłam oderwać wzroku od zdjęcia. Kiedy wychodziłam z przychodni i pomagałam Asi wyjechać autem z parkingu, wiedziałam jedno: nigdy nie dam sobie odebrać kontaktu z wnuczką. Kochałam ją, chociaż jeszcze nie przyszła na świat.

Nie obchodziło mnie, co na to powie Wiktoria i Rafał

To ja byłam babcią tej kruszynki i zamierzałam pozostać w tej roli do końca mojego życia. Nie mogłam się powstrzymać, dzwoniłam do Asi najpierw co kilka dni, potem codziennie. Rozmawiałyśmy nie tylko o diecie dla ciężarnej, karmieniu piersią czy wózkach wielofunkcyjnych. Opowiadała mi o pracy i o tym, że teraz prowadzi swój sklep do spółki z koleżanką. Ciągle pracowała i miała sporo perypetii z sąsiadami i barem z zapiekankami w tym samym ciągu handlowym. Skarżyła się, że od zapachów kuchennych chce jej się wymiotować, ale nie może przecież zamknąć sklepu na całą swoją zmianę.

– To ja ci pomogę – zaoferowałam się. – Nie musisz mi płacić. Pewnie i tak marna ze mnie specjalistka od mody, ale przynajmniej trochę odpoczniesz.

Ta rozmowa odbyła się dosłownie kilka dni przed ślubem Rafała. Przyznaję, że zupełnie nie miałam do tego głowy, byłam zajęta przygotowaniami do przyjścia na świat wnuczki i pomaganiem Asi. Uważałam, że Rafał świetnie radził sobie sam, a już na pewno jego teściowa potrafiła dopilnować, żeby był to najbardziej perfekcyjny ślub w historii. Dlatego nie spodziewałam się ataku, jaki na mnie przypuścił.

– Co ty wyprawiasz, mamo?! – krzyczał przez telefon, podczas gdy ja układałam bluzki w butiku. – Aśka powiedziała, że jej pomagasz w sklepie i jeździsz z nią do lekarza! Czy ty zwariowałaś? Przecież Wiktoria wszystkiego się domyśli, jak się dowie!

Tłumaczyłam się przed nim wtedy. Że jakoś o tym nie pomyślałam i że przecież Wiktoria nawet nie wie, że Asia ma sklep z ubraniami… Ale syn nie dał się tak łatwo udobruchać.

– Zdradziłaś mnie! – powiedział ostrym tonem. – Ja ci powiedziałem w zaufaniu coś, czego nie powinienem był nikomu mówić, a teraz ty wykorzystujesz to przeciwko mnie!

Byłam kompletnie rozstrojona po tej rozmowie

Zastanawiałam się, co zrobiłam źle i co mogłam zrobić inaczej. W końcu zadzwoniłam do Asi. Po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Ta dziewczyna jest matką mojej wnuczki. Stałyśmy się rodziną.

– Rafał chce zrobić testy DNA na własną rękę – powiedziała spokojnie. – Przyjdzie po porodzie do szpitala, bo na pewno nie dam się kłuć w brzuch. Ale to i tak niczego nie zmieni, bo to on jest ojcem. Więc będzie musiał uznać dziecko. A potem musimy porozmawiać o alimentach. Mam nadzieję, że nie będę musiała go pozywać.

– I co? – chciałam wiedzieć więcej. – Nie chcesz, żeby się widywał z dzieckiem? Żeby brał udział w wychowaniu?
– To, czego ja chcę, raczej nie ma dla niego znaczenia – wypaliła z goryczą. – Powiedział, że się dogadamy finansowo, ale że jego narzeczona nie może się o niczym dowiedzieć. I wie pani co? Mam to gdzieś. Wiem, jak to jest, kiedy Rafał nie jest do kogoś przekonany, kiedy robi coś z rozpędu czy poczucia obowiązku, bo tak było przez cały nasz związek. Nie ma mowy, żeby tak traktował moją córkę. Albo będzie ją kochał i sam chciał brać udział w jej życiu, albo niech spada!

Ścisnęło mi się serce, kiedy usłyszałam takie słowa o moim synu, ale wiedziałam, że Asia ma rację. Zapytałam ją tylko cicho, czy ja będę mogła być na stałe w życiu wnuczki. Bo bardzo, ale to bardzo tego pragnęłam.

– Tak, oczywiście… – nieoczekiwanie głos Asi zmiękł. – Naprawdę się cieszę, że pani jest przy mnie.

Pani…

– Mów mi po imieniu – poprosiłam.

Dzień ślubu Rafała był dla mnie bardzo trudny. Wciąż pamiętałam, jak zarzucił mi, że go zdradziłam, bo pomagam jego byłej. Ale jeszcze gorzej było, kiedy patrzyłam na cudownie rozpromienioną Wiktorię w królewskiej białej sukni i na Rafała ślubującego jej „uczciwość małżeńską”. Nie tylko Asia została przez niego skrzywdzona. Ta dziewczyna, chociaż może trochę zbyt nieprzystępna i mająca o sobie zbyt wysokie mniemanie, była przecież niewinna. Ufała Rafałowi, wiązała z nim całe swoje przyszłe życie, pewnie planowała dzieci. Nie zasługiwała na to, by tak ją oszukiwał.

Z wesela wymknęłam się wcześniej. Nikt chyba nie zauważył. Rafał był zajęty zabawianiem teściów i rodziny żony. Asia urodziła dwa tygodnie przed terminem, ale malutka Helenka była zdrowa i silna. Rafał przyjechał na porodówkę z zestawem do wymazu, by pobrać DNA. To wtedy, na parkingu pod szpitalem, powiedziałam mu, że nie będę dla niego kłamać. Krzyknął, że obiecałam.

– Nieprawda – odpowiedziałam spokojnie. – Obiecałam, że nikomu nie powiem o tym, co mi wyznałeś. I wcale nie zamierzam. Ale o to, czy dziecko jest twoje, zapytam Joannę, kiedy dostanie wyniki DNA. I nie będę gniła w kłamstwach przez resztę życia. Zamierzam być babcią dla Helenki.

Zobaczyłam na jego twarzy wściekłość, a potem… chyba nienawiść, chociaż nie wiem, jak patrzy na matkę dziecko, które jej nienawidzi. Ale dosłownie zmroziło mnie od tego spojrzenia. Oczywiście Helenka jest biologicznym dzieckiem Rafała, co Asia przekazała mi z miną „po co w ogóle pytasz?”. Wiem, że syn zgodził się na wysokie alimenty, ale zastrzegł, że nie chce kontaktów z córką.

– Powiedział, że „stawia na swoją rodzinę” – skrzywiła się Asia. – Jak dla mnie, to bez znaczenia. Helenka ma mnie i ciebie, my jej wystarczymy, prawda?

Udawała dzielną i obojętną, ale po twarzy ciekły jej łzy. Kiedy powiedziała „to przez te hormony”, tylko ją przytuliłam. Rafał i Wiktoria wyprowadzili się z miasta parę miesięcy później. Synowa nie ma pojęcia o istnieniu Helenki. Domyślam się tego, bo nie rozmawiamy. Rafał zmyślił jakąś historyjkę, że jesteśmy pokłóceni, a Wiktorii nie zależy na kontaktach ze mną. Z wzajemnością. Nie potrzebuję rozmawiać ani z nią, ani z Rafałem.

Ja mam teraz rodzinę: Asię i Helenkę. Asia wróciła do pracy i jestem pełnoetatową babcią, praktycznie mieszkam z dziewczynami. Czasami jest trudno, ale jestem szczęśliwa. Hela jest moim oczkiem w głowie i nie wyobrażam sobie świata bez niej. Oczywiście wiem, że to nie będzie trwało wiecznie. Asia jest wspaniałą, ciepłą kobietą i na pewno jakiś mężczyzna niedługo stanie na głowie, żeby ją zdobyć i móc uszczęśliwiać każdego dnia. Zasługuje na to.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->