Moja synowa zatrudniła gosposię!

Mój syn ożenił się z Kariną, która nigdy nie miała ani grosza przy duszy i nie była rozpieszczana przez życie. Kiedy młodzi ludzie się pobrali, zaczęli mieszkać w domu, który syn odziedziczył po babci. Pomogliśmy z mężem zrobić tam remont i zawsze staraliśmy się ich wesprzeć finansowo.

Mamy dobrą synową, urodziła nam wnuka, dlatego teraz jest na urlopie macierzyńskim, a pensja naszego syna nie zawsze im wystarcza.

Nie możecie sobie nawet wyobrazić mojej reakcji, kiedy zobaczyłam, że jakaś kobieta zarządza domem mojego syna.

Jak się okazało, synowa zatrudniła gosposię, a sama nic nie robi. Nie wiem nawet, jakim cudem była na tyle mądra, żeby o tym pomyśleć? Czy synowa straciła poczucie tego, że nie jest milionerką?

Wiadomo, że natychmiast wyrzuciłam ich gosposię, bo zgodnie z prawem mieszkanie mojego syna nadal należy do mnie. Najbardziej wkurzało mnie to, że moja synowa używała pieniędzy, by płacić kobiecie za sprzątanie i gotowanie. Skąd syn i synowa mają na to środki?

Postanowiłam poczekać, aż synowa z wnukiem wróci ze spaceru, bo nie zamierzałam odkładać tej rozmowy na później. Powiedziałam synowej wtedy wszystko, co o niej myślę, a ona mi odpowiedziała:

– Mamo, będąc na urlopie macierzyńskim, zostałam blogerką i mam przyzwoitą pensję, a poza tym bardzo potrzebuję pomocy, bo muszę mieć czas na pisanie treści!

– Co to jest blogerka? Czy to jest praca? Ale kto Ci zapłaci dobre pieniądze za takie bzdury? Nie pozwolę, aby w moim domu przebywała obca kobieta, który wie, kto to jest i co tam robi! Skoro masz tyle pieniędzy, to mi je zapłać, a ja sama zajmę się twoim domem, ale dla obcych nie ma tu miejsca – odpowiedziałam jej.

Synowa uśmiechnęła się i poszła z wnukiem do kuchni. Czekałam na syna i postanowiłam z nim poważnie porozmawiać.

– Mamo, wiem o gosposi, moja żona potrzebuje czasu do pracy, więc nie widzę nic złego w tym, żeby zatrudniła kobietę do prowadzenia domu.

Och, nie rozumiem tej współczesnej młodzieży, więc poszłam do męża, bo miałam nadzieję, że chociaż on mnie wesprze.

– Kochanie, nie pozostaje ci nic innego, jak przestać się wtrącać w rodzinne życie naszego syna. Nie są już mali, dlatego niech sami to rozwiążą.

Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam taka wściekła. Co to znaczy pozwolić im to rozwiązać? Jestem pewna, że racja jest po mojej stronie!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->