„Mówiła, że ​​z jej teściowej jest okropna gospodyni – wszędzie kurz i pajęczyny!” – powiedziała nasza wspólna znajoma

Po ślubie mój syn i synowa zamieszkali razem z nami. Mnie i mojemu mężowi to nie przeszkadzało, bo dzieciom trzeba pomagać. Tym bardziej, że synowa właśnie zaszła w ciążę i od pierwszego miesiąca rzuciła pracę, nie czekając na urlop macierzyński, a więc zobowiązania finansowe ich rodziny spadły na barki syna. Wszyscy uważali, że zachowanie Andżeliki było dziwne i nierozsądne, bo każda kobieta przy zdrowych zmysłach wręcz przeciwnie, starałaby się pracować, żeby mieć płatny urlop macierzyński, ale nasza synowa zdecydowała inaczej.

„No cóż, niech i tak będzie,” – pomyślałam. – „Najważniejsze, żeby dobrze ze sobą żyli”.

Miałam nadzieję, że Andżelika przynajmniej pomoże mi w prowadzeniu domu, chociaż w pierwszych miesiącach ciąży, zanim brzuch jej jeszcze nie przeszkadza. Ale synowa uważała inaczej. Myślała, że ​​jej stan zwalnia ją z wszelkich obowiązków, więc całe dnie spędzała w łóżku, oglądając filmy i rozmawiając przez telefon z przyjaciółkami. Nie chciało jej się sprzątać ani gotować, bo wyobraźcie sobie, to za ciężka praca. Ale zapraszać koleżanki na herbatkę to zawsze można, bardzo proszę. Wtedy brzuch jej nie bolał, nogi nie kręciły – mogła siedzieć z dziewczynami w kuchni do północy.

Kiedy raz zasugerowałam, że mogłaby mi pomóc, synowa obraziła się i zmusiła syna, żeby zaczął im szukać osobnego mieszkania. Ze względu na to, że syn mało zarabiał, a synowa nie chciała pracować, nie mieli takiej możliwości, żeby się gdzieś wyprowadzić. Ale po kilku miesiącach rodzice Andżeliki jakoś uzbierali niezbędną kwotę, żeby ich córka i zięć mogli sobie kupić mieszkanie.

Jakże szczęśliwa była Andżelika, kiedy się przeprowadzali! Po prostu niesamowicie! Z zewnątrz mogłoby się wydawać, że była u nas gnębiona i zmuszana do niezwykle ciężkiej pracy.

Od przeprowadzki syna i synowej minęły trzy lata. Do tej pory nie zaprosili mnie do siebie. Wnuka widziałam kilka razy – syn go do nas przywiózł. Ale synowa ani razu się nie pojawiła. Do siebie też nie zaprasza. Od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że rozpowiada wszystkim, jaką ma złą teściową, że zmuszała ją, ciężarną, do pracy i w domu, i w ogrodzie. Bardzo mnie to uraziło, bo Andżelika ani razu przez te wszystkie miesiące wspólnego mieszkania z nami nie umyła nawet naczyń, a co tu dopiero mówić o pracy w ogródku. Raz jej tylko zwróciłam uwagę, a ona do tej pory jest taka obrażona!

I jeszcze zrobiło mi się nieprzyjemnie, kiedy wspólna znajoma powiedziała mi, że Andżelika powiedziała, że ​​nie podobały jej się warunki w naszym domu.

„Mówiła, że ​​z jej teściowej jest okropna gospodyni – wszędzie kurz i pajęczyny!” – powiedziała ta wspólna znajoma

Aż miałam łzy w oczach, bo zawsze staram się utrzymać porządek w domu, a jeżeli gdzieś według niej było brudno, to Andżelika mogła posprzątać po swojemu. Ale nie! Dopóki u nas mieszkała, wszystko było w porządku, ale kiedy się przeprowadziła, zaczęła opowiadać takie bzdury. Krótko mówiąc, moja synowa mnie strasznie obraziła. Nie chcę się z nią kłócić, ale teraz wcale nie będzie mi przykro przez to, że się nie widujemy. Wcale nie musimy! A wnuczka będzie mi przyprowadzał syn!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->