„Byłam pewna, że mężowi odbiło na starość i zdradza mnie z jakąś młodą siksą. To co odkryłam, przeszło moje oczekiwania”

„Janek ostatnio zachowywał się dziwnie. Musiał zostawać dłużej w pracy, co nigdy wcześniej mu się nie zdarzało. Chodził jakiś zamyślony, zaczął marudzić. Nigdy nie był specjalnie rozrzutny, ale w ostatnich tygodniach już dwa razy nie poszliśmy do kina, bo marudził, że to tylko strata pieniędzy! Czy on kogoś ma?”.
GRAŻYNA, 60 LAT

Skończyłam właśnie odkurzać dom. Po wizycie dzieci i wnuków wyglądał jak istne pobojowisko! Lubiłam jednak ich odwiedziny. Mąż śmiał się, że trzy dni sprzątam, gotuję, potem przez kilka godzin podaję, zmywam, roznoszę, by na końcu znów przez trzy dni doprowadzać wszystko do porządku. Mnie to jednak nie przeszkadzało.

Dzieci nie odwiedzały mnie zbyt często

Czasem wpadał Krzyś, innym razem Dominisia lub Robert. We trójkę zjawiali się w zasadzie tylko przy okazji świąt czy urodzin moich lub Janka. Tak jak dziś. Stuknęło mi już 60 lat… Kiedy to minęło? Dopiero co braliśmy ślub, a za kilka tygodni czeka nas perłowa rocznica.

Nie czułam się staro. Chodziłam do pracy, dbałam o siebie, spotykałam się ze znajomymi. Miałam konto na portalu społecznościowym i dotykowy telefon. Razem z mężem wychodziliśmy czasem do kina lub na kolację. Można powiedzieć, że żyliśmy intensywnie, choć mąż twierdził, że to ja tak żyję, on tylko stara się dotrzymać mi kroku.

No właśnie, Janek… Ostatnio zachowywał się dziwnie. Musiał zostawać dłużej w pracy, co nigdy wcześniej mu się nie zdarzało. Chodził jakiś zamyślony, zaczął marudzić. Nigdy nie był specjalnie rozrzutny, ale w ostatnich tygodniach już dwa razy nie poszliśmy do kina, bo marudził, że to tylko strata pieniędzy!

Początkowo nie zwracałam na to uwagi, ale potem zaniepokoiłam się.

– A może on kogoś ma? Wiesz, te późne powroty z pracy, no i oszczędność… Kochanka kosztuje! – stwierdziła Baśka, moja przyjaciółka, gdy zwierzyłam jej się ze swoich rozterek.

– No coś ty, zwariowałaś?! Mój Janek? Jemu bardziej ufam niż sobie!

Jednak ziarnko niepokoju zostało zasiane

Byłam od męża starsza o trzy lata. Co prawda nigdy mu to nie przeszkadzało, ale może dopadł go nieco spóźniony kryzys wieku średniego? Zaczęłam go obserwować. A im byłam czujniejsza, tym on bardziej nerwowy, co nie wróżyło dobrze. W weekend niespodziewanie odwiedziła nas Dominika z dziećmi.

– A co ty tutaj robisz? Coś się stało? Gdzie Tomek? – spytałam ją.

– Oj mamo, to już staruszków odwiedzić nie można? Tomkowi coś wypadło. Co, miałam sama z dziewczynkami w mieście siedzieć przy takiej ładnej pogodzie? – odpowiedziała.

Cieszyłam się, jednak wiedziałam, że coś musi się za tym kryć. Nie pokonywałaby prawie 150 km z powodu ładnej pogody, tym bardziej że byli u nas zaledwie kilka dni wcześniej.  Kiedy schodziłam do ogrodu, zauważyłam, że Janek z Dominiką oglądają coś w jej komórce, jednak szybko ją schowała, kiedy podeszłam. Udałam, że nic nie widzę, jednak wieczorem udawać już nie mogłam!

Kręciłam się z boku na bok, sen nie nadchodził, więc postanowiłam napić się wody. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam, że w kuchni pali się światło.

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom!

– Kiedy zamierzasz powiedzieć mamie? – usłyszałam Dominikę.

– Nie wiem, ale jeszcze nie teraz. Ona chyba się czegoś domyśla, muszę bardziej uważać. Potrzebuję jeszcze kilka dni… Dziecko, tylko ty się nie wygadaj! Sam chcę to załatwić.

Moja Dominisia wie, że tata ma kochankę i jeszcze go kryje?! Poszłam z powrotem do sypialni i rozpłakałam się. Nie tak wychowywałam dzieci. Zresztą to było najmniej ważne. Przez 30 lat żyłam w przekonaniu, że udało nam się stworzyć z Jankiem udane małżeństwo… Owszem, kłóciliśmy się, czasem potrafiliśmy kilka dni ze sobą nie rozmawiać, ale kochaliśmy się. Byłam pewna, że jedno za drugim w ogień by skoczyło, a tu taki cios!

Skoro sobie kogoś znalazł i jest szczęśliwy, to nie zamierzam mu tego utrudniać! Droga wolna. Ale co ja zrobię bez niego? Przecież jest dla mnie wszystkim! Jak zacznę nowe życie? Teraz? W tym wieku? I nawet w dzieciach nie mam oparcia… Ciekawe, czy Krzysio i Robert wiedzą, co ich ojciec na starość wyrabia. Leżałam tak i płakałam, gdy drzwi sypialni się otworzyły i stanął w nich mój mąż.

– Grażka, kochanie, co się dzieje? Czemu ty płaczesz? – zapytał.

Nadal płakałam, ale… ze wzruszenia!

Wściekłam się! Jak długo zamierzał jeszcze udawać? Powiedziałam mu, że o wszystkim wiem i nie musi czekać ani dnia dłużej, może już dziś się do tej swojej lafiryndy wynosić. Krzyczałam, a on śmiał się coraz głośniej.

– No i co się tak śmiejesz? Bawi cię rujnowanie mi życia? – spytałam.

W drzwiach stanęła zaalarmowana przez hałas Domi. Jej też powiedziałam kilka słów. Westchnęła.

– Oj mamo, tobie to nawet niespodzianki nie da się zrobić! – powiedziała, a potem zaczęli mi tłumaczyć…

Okazało się, że mój kochany Janek postanowił spełnić moje marzenia i na 30. rocznicę ślubu zabrać mnie w podróż po Stanach Zjednoczonych! Stąd te tajemnice, nagła oszczędność, dodatkowe zlecenia. A Dominika przywiozła nam dziś oferty hoteli. Nadal płakałam, ale… ze wzruszenia!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->