Irytujący krewni i ich wizyty

Moja przyjaciółka Natalia wyszła za Pawła cztery lata temu. Wcześniej była mężatką przez prawie 27 lat. Natalia po rozwodzie wynajęła swoje mieszkanie lokatorom, a sama przeprowadziła się do domku na wsi. Tam poznała Pawła, swojego obecnego męża.

Natalia wiedziała, że jej nowy mąż ma córkę. Nie przeszkadzało jej to wcale ponieważ sama ma syna z pierwszego małżeństwa, który już dwukrotnie uczynił ją babcią. Zarówno jej syn jak i jego córka to ludzie dorośli, każde z nich ma swoje życie. Paweł przedstawił Natalię swojej córce jeszcze przed ślubem. Córka Pawła także rozwódka, 25lat, dwoje małoletnich dzieci. Początkowo o pasierbicy nawet nie było słychać, a potem zaczęła zamęczać macochę regularnymi wizytami w weekendy.

Pasierbica stwierdziła, mają duży dom, a dzieci potrzebują świeżego powietrza. Wcześniej Natalia cieszyła się, że wszystko idzie tak dobrze. Pasierbica pomagała jej w gospodarstwie domowym, słuchała jej rad. I ogólnie rozwinęła się między nimi naprawdę przyjazna relacja. Podczas remontu w mieszkaniu pasierbicy, Natalia zaproponowała, żeby mieszkali razem przez te dwa tygodnie. I wszystko było w porządku. Natalia nie przypuszczała nawet , że nadejdzie chwila, w której nie będzie chciała widzieć rodziny męża. Po zakończeniu remontu pasierbica zaczęła przyjeżdżać i zostawiać wnuki z dziadkiem.

Natalia ogólnie lubiła dzieci. Dzieci, a nie dwóch nadpobudliwych młodzieńców, którzy właśnie rozwalali jej dom. Wcale się nie słuchają, robią wszystko, co im przyjdzie do głowy. Natalia prosiła Pawła, aby porozmawiał na ten temat z córką. Córka Pawła stwierdziła, że skoro nowa żona dołączyła do rodziny, to oznacza, że jest babcia i powinna też zajmować się dziećmi. A Natalia nie chciała – nie żywiła żadnych uczuć do tych chuliganów.

Co więcej, nie miała nawet czasu na nudę. Przyjeżdżają w każdy weekend. Zamiast cieszyć się życiem, musi przyjmować gości, gotować dla całej rodziny i rozpieszczać wszystkich, aby nikt się nie obraził. Mało tego, nie jest tak łatwo ich zadowolić. Córka Pawła przyjeżdża w sobotę rano z pustymi rękami, zostawia chłopców i wraca do siebie odpocząć po ciężkim tygodniu. Natalia z Pawłem sami muszą okiełznać te dzieci z piekła rodem. Moja przyjaciółka jest tak wyczerpana, że nie chce już nikogo widzieć.

Chciałbym, żeby odpoczęli i odprężyli się, a nie słuchali tych ciągłych krzyków i płaczów. Widzę, że Paweł także zaczyna mieć dosyć. Jednak nie potrafi przeciwstawić sie córce. Natalia straciła już cierpliwość. Nie tak wyobrażała sobie wspólne życie. Postawiła Pawła przed faktem: albo wizyty córki stają się rzadsze, albo się rozstaną.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->