Moja synowa zrobiła się bardzo bezczelna. Z niewiadomego powodu zdecydowała, że ​​muszę jej pomóc przy dzieciach. Nie interesuje jej to, czy mam jakieś inne plany i czy w ogóle chcę to robić.

Depressed senior woman looking at camera, social insecurity, low incomes

Zawsze przyprowadza mi dzieci i zostawia właściwie pod drzwiami. Jestem tym zmęczona – chcę sobie odpocząć, pójść na spacer do parku, ale zamiast tego muszę się bawić i opiekować trójką wnucząt.

Z Kariną od początku nie miałyśmy dobrych relacji. Jest wygadana, wybuchowa, nic nie potrafi przemilczeć i uwielbia się kłócić. Nawet mój Andrzej czasami musi ją hamować. A ja nie mogę powiedzieć jej ani słowa – no dobrze, powiedziałam, że źle ugotowała rosół, i że w mieszkaniu nie jest posprzątane, no i że mój syn ostatnio schudł. Ale ja w końcu jestem matką i starszą kobietą, więc mam większe doświadczenie i mam chyba prawo jej coś powiedzieć. Ale nie – na każde moje słowo ona ma aż dziesięć.

To nie przeszkadza mojej synowej zostawiać u mnie wnuków, jeżeli ona ma jakieś sprawy do załatwienia. Nawet nie pyta, czy mi to nie przeszkadza. Po prostu przyprowadza dzieci i ucieka. Ale jakie ona ma te sprawy – kosmetyczka, spotkanie z przyjaciółkami i praca. Chociaż nie wiem, czy można to nazwać pracą, bo naprawdę nie zarabia dużo. No, ale skoro mój syn na to pozwolił…

Problem w tym, że nie zawsze chcę zajmować się wnukami. Dzieci są hałaśliwe, wszędzie ich pełno, no i trzeba je karmić. Nie chce mi się gotować. Jak jestem sama, to zjem kanapkę albo owsiankę, a tak, to muszę gotować i zupę, i drugie, i jeszcze deser. Nie mam ochoty być na starość nianią. Chociaż przywozi je do mnie tylko kilka razy w miesiącu, strasznie mnie to denerwuje.

Rozmawiałam już z synem, ale on się obraża – nie rozumie, jak można nie chcieć być z wnukami. Ale to możliwe – jestem starszą kobietą i chcę świętego spokoju, a nie żeby mi ktoś mieszkanie do góry nogami wywracał. Ich dzieci są głośne i niewychowane – a nie proszę wcale o wiele, niech po prostu posiedzą w ciszy i coś poczytają albo obejrzą telewizję. Ale nie – ganiają po całym domu, śmieją się i jeszcze mi zawracają głowę.

Już zaczynam myśleć o tym, żeby następnym razem nie otworzyć drzwi – będę udawała, że nie ma mnie w domu. No bo co mam zrobić, skoro wchodzą mi na głowę?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->