Teść ciągle mi grozi i próbuje wyrzucić mnie z własnego domu, a żona nie reaguje

Nazywam się Michał. Mam dwadzieścia dziewięć lat i od trzech lat jestem żonaty ze wspaniałą kobietą. Nasze małżeństwo wydawało mi się idealne, dopóki nie pojawił się na horyzoncie mój teść. Kiedy z żoną byliśmy jeszcze narzeczeństwem, byliśmy praktycznie nierozłączni i spędzaliśmy razem cały nasz wolny czas. Związek rozwijał się bardzo szybko i podjęliśmy równie szybko decyzję o rozpoczęciu wspólnego życia. Wynajęliśmy mieszkanie i zamieszkaliśmy razem. Wspólne życie całkowicie mi odpowiadało, ale przerażały mnie te chwile, kiedy teść pojawiał się w naszym mieszkaniu i ciągle na coś narzekał, a przede wszystkim na mnie.

Po jego wizycie czułem się, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię i potem przez dwa dni musiałem do siebie jeszcze dochodzić. Jego zdaniem byłem złym mężem, bo mało zarabiałem i mało męsko wyglądałem w jego opinii. Ale to nie wszystko… Dwa lata po naszym ślubie moja mama poważnie zachorowała i zmarła. Zostawiła mi w spadku mieszkanie, w którym mieszkała sama przez ostatnie lata. Wraz z żoną postanowiliśmy się tam przenieść, aby na próżno nie wydawać pieniędzy na wynajem.

Dokonaliśmy remontu lokum i zamieszkaliśmy tam. Myśleliśmy, że teraz zacznie się nasze idealne życie na swoim, tym bardziej, że teść mieszkał na drugim końcu miasta i zaczął nas znacznie rzadziej odwiedzać. Szczęście nie trwało jednak długo.

Pewnego dnia odwiedził nas znowu teść. Rozejrzał się dookoła i zaczął chwalić mieszkanie, a nawet dzielnicę. Był podejrzanie miły i uprzejmy, ale potem wyjaśniło się, dlaczego. Zaczął następnie sugerować, że fajnie byłoby wprowadzić się do takiego przytulnego mieszkanka, więc moglibyśmy mu je zwolnić i zamieszkać w jego starej kawalerce, która w dodatku znajduje się w bardzo nieprzyjemnej okolicy. Na koniec dodał: „Ja już z córką wszystko omówiłem, ona zresztą poinformowała mnie, że nie masz nic przeciwko temu, żebym tutaj zamieszkał!”.

Byłem w takim szoku, że zanim ta informacja do mnie trafiła, minęło kilka dobrych minut. Potem odpowiedziałem mu, że nie chcę wyprowadzać się z własnego mieszkania, a wtedy dopiero się zaczęło… Teść tak na mnie krzyczał, że nie sądziłem, że ma nawet taki mocny głos. Groził, że doprowadzi do rozwodu, a nawet unieważnienia małżeństwa, chwaląc się swoimi rozlicznymi kontaktami mającymi mu w tym pomóc. Kazałem mu wyjść z mojego mieszkania. Moja żona w tym czasie po prostu stała bezczynnie i nic nie mówiła. Teraz nie wiem, co robić.

A Wy jak uważacie? Powinienem walczyć o swoje, czy oddać teściowi swoje mieszkanie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->