Marcin Prokop ocenia swoją znajomość z Hołownią. “Przepraszam, Szymon, kocham Cię, ale…”

Przez kilkanaście lat Marcin Prokop i Szymon Hołownia tworzyli jeden z najbardziej lubianych przez widzów duetów telewizyjnych. Choć drogi zawodowe panów się rozeszły, to nadal się przyjaźnią. Jak prowadzący Dzień Dobry TVN wspomina początek ich współpracy?

Marcin Prokop i Szymon Hołownia – przyjaźń

Marcin Prokop i Szymon Hołownia przyjaźnią się od lat. Widzowie dobrze pamiętają ich duet z programu “Mam Talent!”, który prowadzili razem 13 lat. Jednak to nie wszystko. Panowie napisali też wspólne książki.

W 2013 roku ukazała się pierwsza z nich – “Bóg, kasa i rock’n’roll”. Przedstawili w niej swoje odmienne spojrzenia na religię, kulturę i świat mediów. W tym samym roku Prokop i Hołownia opublikowali drugą książkę “Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”. Tym razem postanowili nieco posprzątać na swoich planetach, posegregować odkurzone graty i podzielić się ze światem tym, co odkryli. Na trzecią książkę fani czekali do 2019 r., kiedy to pojawiła się ich podwójna autobiografia zatytułowana “Pół na pół. Rozmowy nie dla dzieci”. Autorzy opowiadają w niej o tym, co ich ukształtowało, o początkach swojej drogi zawodowej i jak odnajdują się w roli mężów i ojców.

Marcin Prokop ocenia współpracę z Szymonem Hołownią

Marcin Prokop gościł ostatnio “W trójkącie” – programie prowadzonym przez Agnieszkę Woźniak-Starak i Gabi Drzewiecką. W rozmowie z dziennikarkami opowiedział o pracy w “Mam Talent!”. Jak z perspektywy czasu patrzy na duet z Szymonem Hołownią? – Dość ryzykowne połączenie dwóch ludzi z zupełnie różnych parafii, dosłownie, czyli mnie i Szymona Hołowni, na którym wszyscy – znowu nomen omen – postawili krzyżyk, stwierdzili, że to się na pewno nie uda, że to głupi pomysł… (…) Zawsze wiedziałem, że Szymon się oderwie od “Mam Talent!”. Od pierwszej edycji właściwie już się odrywał. To nigdy do końca nie był jego lot, jego program. Potraktował to trochę jako poligon doświadczalny, uczący go publicznych występów, zarządzania emocjami tłumu. Wszystkie te rzeczy, które w niedawnej debacie parlamentarnej wykorzystał, to są rzeczy, które nabył w tym programie – powiedział prowadzący Dzień Dobry TVN.

– Patrząc na niego teraz, jak występuje jako polityk, widzę gościa, który jeszcze 15 lat temu był… przepraszam, Szymon, kocham Cię, ale byłeś drewnem no, byłeś Pinokiem telewizyjnym. A teraz jako człowiek, który się nieprawdopodobnie szybko uczy, jest przeinteligentny i bardzo bystry, od pierwszej edycji obserwował, jak to się robi, z jakich to jest śrubek poskładane. Widziałem, że mapuje sobie tę rzeczywistość i potem nagle krok po kroku, z edycji na edycję właściwie ja musiałem go ścigać, a nie on mnie – dodał.

Okazuje się, że Marcin Prokop i Szymon Hołownia poznali się na długo przed występem w “Mam Talent!”.

– Pamiętam, że jeszcze w “Machinie” podbił do mnie chłopak z Białegostoku mówiący jeszcze ze specyficznym akcentem, który przedstawił mi się jako były zakonnik, gorliwy chrześcijanin i człowiek z zupełnie innej bajki niż moja, który zaproponował mi tekst wcieleniowy o pracy w sekstelefonie. Pomyślałem sobie – ciekawe, jak taki typ włączony w krwiobieg czegoś, co zupełnie nie jest jego światem, z tego wybrnie. Napisał super błyskotliwą rzecz, bardzo fajny materiał, który odbił się szerokim echem – przyznał Marcin Prokop.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->