Syn przyprowadził do domu jakąś przybłędę w podziurawionych butach i ubraniach, a potem powiedział, że ona jest w ciąży. Sąsiedzi mówili, żebym dał jej pieniądze i wyrzucił ją z domu, ale nasz starszy syn powiedział: „Tato, nie smuć się. Pożyczymy trochę pieniędzy, wyprawimy wesele i zamkniemy ludziom usta”.

– A, widziałem tę Waszą “wesołą” synową – przyglądała się mi starsza, jasnowłosa kobieta – Wiesz, ja to mam taką piękną synową, no naprawdę wspaniałą!

Mój syn za to zakochał się w sierocie. Spotykali się przez długi czas, a potem postanowili się pobrać, ponieważ dziewczyna zaszła w ciążę. Ludzie wciąż próbowali mi wmówić, że dziewczyna dorastała bez ojca, a jej matka to pijaczka i prostytutka, więc ona będzie taka sama, ale nie słuchałem. Znajomi i sąsiedzi radzili mi, żebym dał jej pieniądze na aborcję, ale ja tego nie chciałem. Zapytałem tylko syna, aby upewnić się, czy to na pewno jego dziecko, a on potwierdził. Dodał jeszcze, że ją kocha, więc cóż miałem zrobić, skoro chcieli zbudować rodzinę?

Już miałem powiedzieć, że podjęli dobrą decyzję, ale wtedy syn kontynuował:

– Poszliśmy do babci mojej Karoliny i zapytaliśmy, co dalej zrobimy? Ona powiedziała, że nie wie, bo nie ma ani grosza. Wtedy zaczęliśmy płakać razem z nią, bo i my nie mamy ani grosza.

My także byliśmy w ciężkiej sytuacji finansowej i nie wiedziałem, co możemy w tej całej sytuacji zrobić. Potem jednak starszy syn wrócił do domu i powiedział:

– Tato, nie zamartwiaj się. Mamy prosiaka, więc go zabijemy, wódkę albo bimber sami zrobimy, nieraz zresztą już robiliśmy. Pożyczymy jeszcze trochę więcej pieniędzy i wyprawimy wesele, zamykając ludziom usta”.

Kiedy to usłyszałem, to zrobiło mi się jakoś lżej na sercu… Latem udało się więc wyprawić wesele, a potem na świat przyszedł wnuczek. Był jak dwie krople wody z naszym synem! To dziecko było cudem, darem od Boga i od teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego wnuka! Teraz ma pięć lat. Synowa potem urodziła wnuka. Między dziećmi jest rok różnicy. Bardzo się cieszę, że mam taką synową, jest dla mnie jak córka. Oczywiście początki były trudne, ale było warto przebrnąć przez najgorsze. Na początku nie miała żadnych ubrań, dlatego powiedziałem do jej męża, a mojego syna, żebyśmy sprzedali część wyprodukowanych serów i kupili jej trochę ubrań. 

Mojej synowe zawdzięczam też życie, bo gdy dostałem udaru ( akurat wszyscy byli w ogrodzie), to ona zauważyła, że coś jest nie tak i zapytała: „Ojcze, źle się czujesz? Jesteś taki czerwony!”. Nie czekając na odpowiedź, zawołała syna, zabrali mnie do szpitala i… dzięki temu żyję!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->