Wróciłam do domu bez ostrzeżenia, zaniemówiłam, gdy zobaczyłam, co zrobił mój mąż.

Wróciłam do domu bez ostrzeżenia, zaniemówiłam, gdy zobaczyłam, co zrobił mój mąż.

Anna i Mirek są małżeństwem od czterdziestu lat. Zbudowali duży, przestronny dom, ponieważ planowali dużą rodzinę. Wychowali trójkę dzieci, teraz mają wnuki.

Potem dobudowali dużą werandę i kotłownię. Anna jest łagodną i uczciwą kobietą, wyglądającą nadal młodo, Mikołaj wydaje się być zwyczajnym facetem, ale zdarzały mu się wybryki, które denerwowały Annę.

Mikołaj regularnie chodził do pracy, jednak w domu często zaglądał do kieliszka. Zdarzyło mu się również kilka razy zrobić skok w bok. Tym razem ktoś Annie doniósł o zdradzie męża. Chciała rozwodu ale powstrzymało ją przed tym krokiem dobro trójki dzieci oraz błagania męża, by nie odchodziła. Obiecał, że to się nigdy więcej nie powtórzy.

Anna uwierzyła i wybaczyła. Czas mijał, dzieci dorastały, uczyły się, obie córki wyjechały do innego miasta, mieszkają ze swoimi rodzinami, syn mieszka w tym samym mieście ze swoją rodziną, blisko rodziców, często ich odwiedza i pomaga w sprawach gospodarczych.

Osiem dni temu Annę zabrała karetka do szpitala, została wyleczona, a lekarz powiedział wczoraj, że za dwa dni zostanie wypisana. Zadzwoniła do Mikołaja:

– Mikołaj, nie przyjeżdżaj do mnie, pojutrze mnie wypisują, wtedy przyjedziesz po mnie.

– Okej, rozumiem, pojutrze przyjadę – odpowiedział Mikołaj i szybko się rozłączył. Anna nie zrozumiała, czy się spieszy, czy jest czymś mocno zajęty.

A dziś rano lekarz nagle jej powiedział:

– Pani Anno, wypiszę Panią dzisiaj. Był wypadek w fabryce, jest wiele ofiar i potrzebujemy wolnych łóżek. Pani jest już wyleczona, proszę tylko na siebie uważać w domu, nic nie dźwigać i się oszczędzać. Nie ma Pani nic przeciwko?

– Nie, Panie doktorze. Nawet się cieszę, bardzo chcę wrócić już do domu.

-Czy ktoś z bliskich może po Panią przyjechać, żeby nie wracała Pani sama?

– Niech się Pan nie martwi, zadzwonię do męża, przyjedzie po mnie

Anna zadzwoniła do męża, ale ten nie odbierał telefonu:

– Chyba coś robi na podwórku, spakuję się i zadzwonię ponownie. Anna spakowała swoje rzeczy, wszystko zmieściło się w dużej torbie, ponownie zadzwoniła do męża, niestety znów nie odbierał. Wtedy Anna zadzwoniła do syna:

– Darek, ktoś mnie musi odebrać ze szpitala, wypisali mnie dzisiaj.

– A nie miałaś zostać wypisana pojutrze?

– Cóż, lekarz powiedział, że gdzieś jest wypadek i wiele ofiar, a ja jestem już zdrowa. Dzwoniłam do ojca ale nie odbiera.

– Tak, wiem, słyszałem o wypadku, jest pokazywany w telewizji. Za trzydzieści minut będę.

Przynieśli jej wypis i zeszła na pierwsze piętro w holu.

Darwk przyjechał po nią i podjeżdżając pod dom zapytał:

– Mamo, pomóc ci wejść do domu?

– Coś ty, synu, nie jestem aż taka słaba i stara, czuję się dobrze, dwa kroki do bramy i dziesięć na podwórku. Jedź, rób interesy, zajmuj się swoim biznesem, dziękuję, że mnie przywiozłeś.

Anna stała przy bramie, po czym otworzyła ją i weszła na podwórko, Mikołaja nigdzie nie było widać, okna w domu były zasłonięte. Podeszła do drzwi, pociągnęła za klamkę. Drzwi były zamknięte od wewnątrz, więc zapukała. Nikt nie zareagował, więc zapukała w okno. Odsłoniła się zasłona i wyjrzał Mikołaj. Z zaskoczenia się przestraszył i schował z powrotem, ale za chwilę ponownie odsunął zasłonę i machnął ręką, że zaraz ją wpuści.

Już od progu Annę uderzył w nos zapach alkoholu. Na stole stały puste butelki, jakieś przekąski, ogórki i suche kawałki chleba. Jedna butelka spadła na podłogę. Najważniejsze jednak było to, że na rozkładanej kanapie leżała na wpół rozebrana Basia, sąsiadka mieszkająca trzy domy dalej.

Zawsze prowadziła rozrywkowy tryb życia, była młodsza od Mikołaja o dwadzieścia lat. Widząc Annę, nie mogła wstać z kanapy. Mikołaj siedział i milczał, a Baśka powiedziała:

– Anka, a co ty tak wcześnie wróciłaś? Oczekiwaliśmy cię dopiero pojutrze. A raczej Mikołaj cię oczekiwał, nie ja. A ja …ja tu jestem…ich, zaraz sobie pójdę. Z twoim mężem to my jeszcze nic ..

Roześmiała się nieprzyjemnie, ledwo wstała z kanapy i kołyszącym krokiem ruszyła do drzwi. Anna wyrzuciła jej rzeczy na ulicę.

Spojrzała na męża:

– Nie wstydzisz się!? Masz sześćdziesiąt trzy lata i nadal się nie potrafisz powstrzymać? Na próżno przy tobie zostałam wtedy, kiedy mi obiecywaleś poprawę! Kogo tu przyprowadziłeś, Basia jest od ciebie o dwadzieścia lat młodsza! – Mikołaj siedział w milczeniu i Anna zdała sobie sprawę, że rozmowa w tej chwili nie ma zupełnie sensu.

Poszła pod prysznic, żeby zmyć z siebie brudy szpitala, przebrać się, trochę odpocząć i w spokoju przemyśleć sprawę. Po jakimś czasie wyszła z sypialni, Mikołaj spał na kanapie. Posprzątała bałagan, przewietrzyła mieszkanie i cały czas zastanawiała się co zrobić. Nie zamierzała tym razem wybaczyć mężowi. Dawno przestała obserwować poczynania męża a tu proszę, żony nie ma kilka dni w domu a mąż „popłynął”.

Mikołaj spał na kanapie do wieczora, a Anna poszła do sypialni, położyła się wcześnie, żeby wypocząć przed jutrzejszą poważną rozmową. Kiedy rano Anna wstała, mąż już bylyna podwórku, starannie zamiatał żółte liście z drzew. Jesień, koniec września. Wyglądał jak zbity pies, bał się patrzeć na okna, żeby nie zobaczyć żony. Anna zawolała go do domu, nie chciała rozmawiać na podwórku.

Wszedł i powiedział:

– Przepraszam cię, przepraszam! Źle się stało. Nie wiem jak to się stało. Naprawdę chciałem ją dziś wyrzucić, a potem chciałem po sobie posprzątać.

– Wiesz, co Mikołaj, spakuję ci teraz rzeczy i idź sobie, gdzie tylko masz ochotę.

– No gdzie ja pójdę, już nie jestem młody!

– Nie obchodzi mnie gdzie! Może do tej swojej Baśki, mieszka sama, więc będzie dobrze dla Ciebie i dla niej.

Anna też myślała nad tym, gdzie on może pójść. To też jest jego dom, budowali go razem, dom jest duży. Postanowiła oddać mu dwa pokoje i jeszcze dwa, żeby zrobił sobie z nich kuchnię i osobne wejście z drugiej strony. Ma ręce, niech sobie remontuje. Anna zebrała jego rzeczy z szafy, dała mu pościel i zadzwoniła do syna. Poprosiła go, żeby następnego dnia przyniósł jej telewizor, bo miał ich więcej niż potrzebował.

Po dwóch tygodniach Anna pojechała do sanatorium. Syn zgodził się pomóc ojcu w remoncie i obiecał, że w czasie jej nieobecności postawią ścianę w pustym pokoju, żeby nie musiała po powrocie patrzeć na swojego marnotrawnego męża. Skoro musi tu mieszkać, niech robi to na swojej połowie.

Tak się właśnie dzieje, gdy żona wraca do domu niespodziewanie i bez ostrzeżenia.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->