„W wieku pięciu lat zostałam oddana do domu dziecka, a teraz, gdy mam trzydzieści lat, wrócili…”- opowiada Monika.

An elderly couple of people in protective masks. Coronavirus Protection Concept

Przed oczami wciąż mam ten obraz. Jestem mała, stoję na środku pokoju, płaczę i na kolanach proszę rodziców, żeby mnie nie oddawali. Wydawało mi się, że więcej bólu w moim życiu jeszcze nie doświadczyłam. Rodzice, jakby mnie nie słyszeli, po cichu pakowali moje rzeczy.

Dlaczego mi to zrobili, nie rozumiem. Na pewno brakowało im pieniędzy na moje wychowanie, ale nie prosiłam ich o nic, jedyne, czego wtedy potrzebowałam, to miłość rodziców. Często odwiedzali mnie w domu dziecka. Mama ciągle przychodziła i była wesoła, ojciec na ogół przychodził bardzo rzadko. Później całkowicie przestali mnie odwiedzać…

Wtedy było mi bardzo ciężko. Nie wiedziałam, gdzie się położyć i co jest ze mną nie tak, że rodzice w pewnym momencie mnie porzucili. Dobrze, że mam szczęście z wychowawczynią. Była bardzo mądrą kobietą, nauczyła mnie, jak zachowywać się właściwie na tym trudnym świecie.

Wszystkich jej instrukcji słuchałam uważnie, więc po ukończeniu szkoły poszłam na studia. Tam dobrze się uczyłam. Kręciłem się jak mucha we wrzącej wodzie, a potem zabrali mnie do pracy.

Sprawy potoczyły się dobrze i już w wieku dwudziestu pięciu lat zostałam dyrektorem w jednej znanej firmie. Później spotkałam mężczyznę. Razem kupiliśmy dom i zaczęliśmy wspólne życie. Po roku naszego wspólnego życia dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Moja radość wtedy nie miała granic. Macierzyństwo to najlepszy okres w życiu, radzę wszystkim tego doświadczyć!

Teraz nasza córka Zosia ma cztery lata i jest to pierwszy dzień, kiedy zabieram ją do przedszkola. W końcu skończyłam urlop i mogę wrócić do pracy.

Córka sama poszła do samochodu. Tam czekali na mnie ludzie, których nie spodziewałam się kiedykolwiek zobaczyć…

Mężczyzna i kobieta po pięćdziesiątce. W ich oczach było coś znajomego, ale nie wiedziałam, kto to jest.

– Córeczko, to ty? – zapytała nieznajoma kobieta.

– Kim pani jest ?

– Jesteśmy twoimi rodzicami – odpowiedział mężczyzna.

Co? Rodzice? Ile czasu minęło? Minęło dwadzieścia pięć lat, odkąd mnie opuścili. A teraz myślą o powrocie? Po co im to?

– Moi rodzice czekają na mnie w domu – skłamałam i szybko wsiadłam do samochodu.

Nie widziałam już tych ludzi. Zadali mi tyle bólu, a teraz wrócili, żeby jeszcze raz mnie skrzywdzić? Cóż, udało im się.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->