Teściowa codziennie mnie upokarzała a mój mąż nigdy nie stawał w mojej obronie. Zamknięcie w piwnicy przeważyło szalę.

Kiedy poznałam Marcina był facetem, który mógłby uszczęśliwić każdą kobietę. Troskliwy, miły, z poczuciem humoru, patrzący na moje potrzeby. Szybko się zakochałam, zaczęliśmy mówić o ślubie. Byłam bardzo szczęśliwa. Niestety po ślubie Marcin się diametralnie zmienił. Przestał okazywać mi zainteresowanie, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Czułam się niewidzialna. Nie zmieniła tego nawet ciąża, w którą zaszłam rok później. Nie słyszałam od niego nic miłego, miał dla mnie jedynie docinki i pretensje.

W rodzinie mojego męża pokutowało jeszcze przekonanie, że żona powinna być posłuszna rodzinie męża, w szczególności teściowej. Kiedy teściowie na mnie krzyczeli i mnie upokarzali, mąż nigdy nie stawał w mojej obronie. Twierdził, że jego rodzice muszą mnie wychowywać, bo moi rodzice tego nie zrobili. Przestałam się po jakimś czasie bronić, bo to tylko pogarszało sytuację. Matka Marcina ciągle mnie wyzywała i życzyła samych najgorszych rzeczy. Doszło nawet do tego, że kiedyś zamknęła mnie na trzy dni w piwnicy. Ojciec Marcina z kolei nie stroni od alkoholu i do wieczora przesiaduje w knajpie. Nie mam pojęcia co złego im zrobiłam, że tak mnie traktują.

Ostatnio zaczęłam myśleć o rozwodzie. Mam już dosyć takiego życia i nie zamierzam już czekać aż teściowa mnie zaakceptuje albo mąż zacznie przypominać siebie sprzed ślubu. Wyszłam za mąż, bo chciałam mieć kochającą rodzinę, w której każdy się szanuje i wspiera. Codziennie modlę się, żeby Marcin stał się na powrót kochający. Nie mogę już znieść jego rodziny, w której brylują kłótnie. Mam również dosyć milczenia.

Trzy miesiące temu powiedziałam mężowi, że chcę rozwodu i przeprowadziłam się do mojej mamy. Mąż zrobił awanturę a teściowa zaczęła szerzyć plotki, że jej syn mnie wyrzucił z domu, bo byłam nieposłuszną i złą żoną.

Wczoraj zadzwonił Marcin i poprosił, żebym wróciła. Mam wrażenie, że zrozumiał swój błąd. A może tylko udaje a ja jestem naiwna? Nie mam pojęcia co zrobić.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->