Kiedy mój zięć nie zadzwonił z życzeniami w moje urodziny, postanowiłem do niego pojechać i sprawdzić co się dzieje.

Moja jedyna córka wyszła za Roberta w wieku 19 lat. Jej mąż jest od niej 3 lata starszy, ale, jak zdążyłem się już przekonać, niewiele mądrzejszy. Powodem ich ślubu była ciąża Anety, choć możliwe, że połączyło ich coś więcej, a dziecko tylko przyspieszyło plany o małżeństwie.

Robert wcześnie zaczął pracować i miał odłożone trochę pieniędzy, a nasza córka chciała iść na studia, ale ciąża lekko pokrzyżowała jej plany. Postanowiłem wspólnie z żoną, że przygarniemy młodych do nas, zanim staną na nogi i będzie ich stać na coś własnego. Niestety okazało się to kiepskim pomysłem, ponieważ Aneta w ciąży była chodzącą bombą, nie można jej było nic powiedzieć, bo reagowała skrajnymi emocjami.

Wiedziałem, że to już czas, żeby zamieszkała tylko z mężem, ale w nas miała pełne wsparcie i obiecaną pomoc przy dziecku. Z pomocą rodziców Roberta zebraliśmy sporą sumę i daliśmy dzieciom na wkład własny. Robert wziął na siebie odpowiedzialność finansową i zaciągnął kredyt, by kupić pierwsze mieszkanie dla siebie i Anety. Mojej córce lekarz kazał leżeć przez drugą połowę ciąży, więc remont mieszkania musieli odłożyć na nieokreśloną przyszłość, a moja żona wpadała do dzieci i gotowała im obiady.

Po porodzie pomagaliśmy przy wnuczce i odciążyliśmy Anetę, która nie mogła narzekać na brak snu, robiliśmy wszystko, żeby te pierwsze miesiące życia Majeczki nie były dla niej traumą. W pewnym momencie stwierdziłem, że nadszedł czas na remont mieszkania, ale tym jednym zdaniem rozpocząłem serię problemów.

Korzystając z ciepłych dni, moja żona wychodziła na długie spacery z córką i wnuczką, a ja zacząłem przygotowania do remontu w ich mieszkaniu, choć Robert nie był z tego zadowolony. Ale ja nie odpuszczałem, zaangażowałem własne środki i kolegów, zerwaliśmy stare tapety i zniszczoną podłogę w przedpokoju. Przyniosłem nawet potrzebne materiały i próbki kolorów farb, a wtedy Robert pokazał jaki jest naprawdę. Powiedział, że niepotrzebnie wtrącam się w jego życie i nasza relacja się ochłodziła.

Po tym incydencie nie miałem wstępu do mieszkania córki, a oni zatrudnili nianię i odtrącili również moją żonę. Nie rozumiem co zrobiłem źle, ale poczułem jeszcze większą przykrość, gdy nadszedł dzień moich urodzin, a córka ani zięć, nie zadzwonili nawet z życzeniami. Następnego dnia poszedłem do nich i miałem zamiar porozmawiać z Robertem, ale nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Zięć powiedział, że ma dość mojej pomocy i nie chciał ze mną rozmawiać.

Nie czułem się mile widziany, więc wyszedłem ze smutkiem w sercu. Po kilku dniach zadzwoniłem do córki, a ona poprosiła, żebym chociaż na kilka dni zrezygnował z kontaktu z nimi i to samo przekazał mamie. Aneta uważała, że Robert może chcieć się rozwieść, jeśli nie przestaniemy go męczyć. To już była przesada, przecież my tylko chcieliśmy pomóc.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->