Mama spojrzała na Jagodę. Po wyrazie jej twarzy córka zrozumiała, że się spóźniła. W rękach mamy była biała koperta, którą wręczyła Jagodzie. Na kopercie wielkimi literami było napisane: „Dla Jagody, mojej córki”.

Jagoda nigdy nie miała czasu… Wróciła z pracy, nakryła do stołu i razem z Mirkiem i jej synem Igorem w końcu zasiedli do obiadu. Nagle zadzwonił telefon, zobaczyła, że to jej mama. Jagoda obojętnie wyłączyła dźwięk i odłożyła telefon. „Nie pozwolą mi spokojnie zjeść obiadu” – pomyślała kobieta i kontynuowała posiłek. Jagoda zawsze uważała, że rodzice nic jej nie dali, wszystko co ma, osiągnęła sama, bez pomocy z zewnątrz.

To, że jest teraz odnoszącą sukcesy bizneswoman mieszkającą we własnym mieszkaniu, jest wynikiem jej ciężkiej pracy, więc teraz będzie jadła, odpoczywała, a potem oddzwoni do mamy. Ale przy obiedzie Jagoda zapomniała już o telefonie od matki. W nocy śnił jej się ojciec dzwoniący i błagający o pomoc. Rano, gdy się obudziła, poczuła coś złego, nieodwracalnego i zadzwoniła do mamy.

Usłyszała kilka słów przez telefon: „Jagódko, przyjedź, ojciec bardzo chce się z tobą zobaczyć”. Chociaż obiecała mamie, że przyjedzie, zdecydowała, że jeszcze dwa dni popracuje, a w weekend pojedzie do rodziców na wieś, bo nie było jej tam prawie rok – tylko praca i praca.

Myśli o ojcu nie opuszczały jej przez cały dzień. Jagoda miała z nim trudne relacje, ponieważ jej ojciec miał trudny charakter. Był przeciwny jej małżeństwu z Mirkiem. Po czym nagle ojciec zapragnął nawiązać stosunki z zięciem i przyjechał do nich bez zapowiedzi.

Jagoda nie przyjęła go wtedy serdecznie ani nie ucieszyła się z tej wizyty, a dwa dni później wręczyła mu bilet na pociąg powrotny mówiąc: „Wróć do siebie. Tu jest tak ciasno.”
Co prawda, dała mu telefon komórkowy, żeby być w kontakcie, ale nie za bardzo tego chciała. Zadzwonił kilka razy, ale Jagoda rozmawiała z nim półsłówkami. Dzwonił coraz rzadziej a ostatnio całkowicie z tego zrezygnował. Już nie dzwonił.

-Ojciec to ojciec.- pomyślała. Zadzwoniła do szefa, wyjaśniła sytuację i wzięła urlop na tydzień. W pociągu było gorąco i duszno. Jagoda położyła się na boku, odwrócona od sąsiadów w przedziale, nogi zakryła prześcieradłem.

-„Przede mną noc, a jutro będę z rodzicami.” pomyślała przed snem.
Rodzinna wioska była wypełniona czymś kojącym. W dusznym mieście zapomniała już, jak pachnie świeże powietrze. Ale im bardziej Jagoda zbliżała się do rodzinnego domu, tym bardziej chciała jak najszybciej przytulić mamę i tatę, mimo, że nie zawsze się dogadywali. Była wypełniona dziwnym przeczuciem czegoś nieodwracalnego. Matka spotkała Jagodę przy bramie. Jej córka poznała po wyrazie jej twarzy, że się spóźniła.

Mama trzymała w rękach białą kopertę, podała ją dziewczynie. Córka przytuliła się do mamy, nieustannie szepcząc do niej: „Przepraszam, że mi się nie udało”. Że nie było mnie blisko ciebie”. Jagoda otworzyła kopertę trzy dni później, tak jak prosił jej ojciec. Na kopercie wielkimi literami było napisane: „Dla Jagody, mojej córki”.

Wyjęła kartkę wyrwaną ze szkolnego zeszytu i zaczęła czytać: „Jagódko, moja kochana córko! Może nie byłem najlepszym ojcem. Nie dałem ci wszystkiego, czego chciałaś i na co zasłużyłaś. Nie miej do mnie o to pretensji. Dałem Ci tyle, ile mogłem. Ale możesz być pewna, że nigdy nie przestałem cię kochać. Jestem z ciebie bardzo dumny. Przepraszam za wszystko. Twój ojciec.”

Po policzkach Jagody popłynęły łzy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->