„Mój 4-latek na weselu nie dostał posiłku. Państwo młodzi uznali, że dzieci będą jeść z talerzy rodziców!” [LIST DO REDAKCJI]

Zabraliśmy Janka na wesele znajomych, bo jesteśmy rodziną i wszędzie chodzimy razem. Najwyraźniej jednak państwo młodzi uznali nasze dziecko za zbędny balast. Jaś nie dostał ani jedzenia, ani własnego krzesła. Musiałam trzymać go na kolanach, wyjadał mi zupę z talerza.

Czy dzieci na weselach powinny być traktowane na równi z dorosłymi gośćmi? Nasza czytelniczka opisała skandaliczną sytuację, do jakiej doszło na weselu jej znajomych. A może pomijanie dzieci podczas ustalania liczby posiłków to już norma? Podzielcie się swoimi opiniami – piszcie do nas na adres redakcja@mamotoja.pl.

Mój synek na weselu nie dostał jedzenia (list)

„To skandal, że dzieci na weselach traktuje się jak zło konieczne albo wcale się ich nie zauważa. Ludzie, przecież dziecko to nie powietrze, potrzebuje jeść i pić! No i usiąść jak człowiek. Dzieci to pełnoprawni goście, nie jakieś przybłędy. Moi znajomi uznali jednak, że dzieci na ich weselu będą niewidzialne.

Pojechaliśmy we trójkę, ja, mąż i nasz synek. Najpierw piękny ślub, potem wystawne wesele. Mnóstwo gości, zaciszne, reprezentacyjne miejsce. Ania i Krzysiek, nasi przyjaciele, musieli wydać masę pieniędzy na całą organizację, może dlatego postanowili oszczędzić na dzieciach?

Nie rozumiem tego zupełnie, zwłaszcza że maluszków nie było wiele. Może z dziesięcioro. Niby były zaproszone, ale żadne nie dostało swojego talerza. To zbulwersowało mnie najbardziej, bardziej jeszcze niż brak miejsc do siedzenia – rodzice musieli kombinować, wymieniać się dziećmi na kolanach albo sadzać je na podłodze. Ale żeby zostawić dzieci głodne?! Ani zupy, ani nawet deseru im nie dali. Jeśli rodzice się podzielili, to dzieci coś tam uszczknęły, a jeśli nie – maluchy głodowały cały wieczór! Nikt o nich nie pomyślał, nic nie przygotował.

W zeszłym roku byłam na weselu, gdzie rozstawiono specjalny stół dla dzieci, maluchy miały nawet swoje menu… Ja nie wiem, może teraz ludzi stać na mniej, a może po prostu zwyczaje się zmieniają. Mnie to mocno zniesmaczyło, mam teraz uraz do tych znajomych. Mam nadzieję, że jak urodzi im się dziecko, to trochę zmądrzeją.”

Agata

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->